PRZEWODNIK PO BIEGANIU\\\ Nico, nico, z uśmiechem. Nie wszyscy poszukują biegowej rywalizacji

2023-07-03 12:48:59(ost. akt: 2023-07-03 13:48:24)

Autor zdjęcia: archiwum grupy

Nico, nico - z uśmiechem... Ten styl aktywności zagościł na stałe również w Iławie i okolicach. Jestem zwolennikiem spokojnych początków biegowej aktywności. Nie wszyscy poszukują biegowej rywalizacji.
Bieganie to trudny etap adaptacji potrzeb wewnętrznych sprawności, które potrafią skutecznie zniechęcić do trwania w nim. W slow jogging nie ma bariery, którą trzeba pokonać często wbrew sobie. Nagła zmiana profilu zmęczenia nie wymaga wielkiej walki. W slow wystarczy 2-3 razy w tygodniu w kadencji 180 kroczków na minutę w rytmie metronu potupać przez godzinkę. Można też wskoczyć do uśmiechniętego świata slow joggingu dzieląc ten czas na 10-minutowe etapy tworząc indywidualny rytm. Ogólne akcenty sprawności wydłużą przyjemny trening.

"200-300 kalorii spalone w tej formie na 3,5-5 km, to mało" - tak myślą biegacze. "Jednak, aby to osiągnąć trzeba przejść spacerkiem 7-8 km" - odpowiadają slow runnersi.


Spotkałem się wirtualnie z Kamilą. Daliśmy sobie czas, aby spokojnie zajrzeć do iławskiego świata slow joggingu.
- Jestem certyfikowaną instruktorką slow joggingu i smovey coach’em - mówi Kamila. - Fenomen smovey polega na działaniu wibracji, powstających w czasie ćwiczeń z użyciem pierścieni, które powodują, że codzienny trening, ćwiczenia, spacer, stają się zupełnie nową aktywnością fizyczną oddziałująca również na umysł. Staram się łączyć te aktywności w grupie.

Całe moje życie zahaczało się o różne rodzaje sportu. Siatkówka, taniec, tenis, aerobik, joga, pilastes, to nie były krótkie sportowe spotkania. Lubiłam je. Poznawałam siebie z innej strony. Każdy rodzaj sportu potrafi zaskoczyć. Przynosi coś nowego, ucząc ciało zachowań niezbędnych dla dyscypliny. Koordynacja, siła, wytrzymałość rozwijane przy okazji dawały poczucie panowania nad nim. Sport jest jedynym sposobem, aby zrozumieć jak działa nasze wnętrze. Skomplikowany biomechaniczny twór, aby o tym opowiedział, potrzebuje go.

Bieganie było moją piętą achillesową. Pomimo wielu prób nie potrafiłam wejść w ten rodzaj udręki. Szukanie w niej masochistycznej przyjemności jakoś mnie nie wkręcało. Nie lubię tego i już. Gubiłam oddech, nie potrafiłam tego poskładać do kupy. Czułam, że przemieszczam się w atmosferze niedoboru tlenu. Na końcu spotkania z bieganiem odpowiedź była zawsze taka sama: nigdy więcej. Psychiczny dołek, w który wpadałam, stawiał coraz większy opór. Czułam przez skórę, że za szybko, znaczy - będzie bolało.

Obijały mi się informacje o slow joggingu. Poszukałam, poszperałam i na stronie Stowarzyszenia Slow Jogging Polska znalazłam instruktorkę. Może to coś dla mnie? Pojechałam na spotkanie.

Po raz pierwszy „przebiegłam” 5 km z przyjemnością, bez zmęczenia, bez zadyszki. Powietrza wystarczyło wokół mnie do oddychania. Byłam w szoku. Japońskie nico, nico - z uśmiechem w truchcie dotarło do mnie.


Podbudowana opinią pomyślałam, aby w Iławie stworzyć grupę biegaczy wolnego sortu. Zaprosiłam koleżanki, rodzinę i… zaskoczyło. Truchtamy już prawie rok. Wyspa Młyńska, lasek przy stadionie, ścieżki obok Skarbka. Nic nas nie boli. Śmiejemy się, ćwiczymy. Gadamy o wszystkim i niczym. Kompletny odlot bez zmęczenia w budowaniu odporności. Czujemy ten psychiczny reset na świeżym powietrzu potrafiący czynić cuda. Powolny proces montażu kondycji tworzy fundamenty do dalszego biegania. Czy tak będzie, zobaczymy. Na razie dobrze jest tak jak jest. Teraz jesteśmy tu i zostajemy w swoim radosnym świecie tempa nawet wtedy jak mijają nas szybsi runersi często wołając: "co tak wolno?"

Slow jogging jest przyjemny. Nie dołuje. Najtrudniejsze jest stawianie na początku małych kroczków. Nie dążymy do pełnego biegowego rytmu, nie szukamy odbicia, nie wydłużamy kroku. Nie wchodzimy w zadyszkę ograniczającą przyjemność. Przeskakiwanie etapów wtajemniczenia to zawsze proszenie się o kontuzje. Drobny rytm, wolniejszy od marszu szybko potrafi wejść w koordynacyjny nawyk jak poczujemy, że nie ma ściany. Mało aktywna forma widziana z boku jest jednak z minimalną, krótką fazą lotu. Tracimy na ułamek sekundy kontakt z podłożem. To wystarczy, aby układ kinematyczny zauważył moment bezwładu nagradzając nas mięśniowym rozprężeniem zapraszającym do przedsionka pełnego relaksu.

Nie sapiesz, nie musisz się zatrzymać, aby coś powiedzieć. To buduje grupę. Można pogadać przy okazji tych kilku kilometrów kompletnie tego nie czując.

Wielu z nas boi się biegu. Kojarzy ten sport z bólem wnętrza zniechęcającym do kontynuacji. W slow jogging nie musisz się bać. To sport dla każdego bez względu na wiek. Jedyna bariera, to pokonanie własnego wstydu. Czy wypada tak tupać jak mały pingwinek? Nie tylko wypada. Ten rytm potrafi rozbudzić i uśmiechnąć się do każdego. Jest czas na to, aby dorzucić jeszcze kilka innych akcentów ćwiczeń. Jednak największy plus, to brak mikrourazów następnego dnia. Jak rano trudno wstać z łóżka, to myślenie o następnym treningu boli bardziej niż one.

Nie lubisz biegać, nie znosisz uczucia zadyszki po bieganiu, jednak lubisz przestrzeń w aktywności - to sport dla ciebie.


8 godzin pracy, dom w obowiązku może zostać zresetowany w krótkim spotkaniu slow. Więcej energii po nim potrafi ogarnąć życie inaczej.
Wiele moich koleżanek z grupy próbowało innej aktywności. Ich sportowe historie są bardzo podobne. Wszystkie zniechęcało odczuwane zmęczenie. Agnieszka, Kamila, Ania tak zaczynały. Teraz inaczej patrzą na siebie. Bieganie, nawet tak delikatne w funkcji zmienia każdą z nas – mówią. To nie tylko satysfakcja. To budowanie w pasji własnej fizyczności. Wolne, spokojne, z uśmiechem, bez pośpiechu. W wierze, że to coś się przyda na następne lata.

opowiadała Kamila Fuks

To było piękne spotkanie z iławskim nico, nico. Dołączcie, spróbujcie. Wprowadźcie do swojego życia swój sportowy rytm.

Trening 3-9 lipca. Nawet wytrawni biegacze mają swój slow jogging
poniedziałek: wolne od biegania
wtorek: rozbieganie z 6-8 x 100 m lekko pod górkę p. w truchcie powrotnym + 1 min, 6-12 km
środa: zakładka - 30 min bieg z lekkim przyspieszeniem ostatnich 10 min + 30 min rower w przyjemnej formie slow
czwartek: stadion – WT 3-5 x 500 m. p. 5 min w truchcie i marszu na boso
piątek: wolne
sobota: rozbieganie + 3 x100 m. Po – 2-4 km narastająco w szybkości co 500 m urywamy 15 sek/km przy 2 km, 10 sek, przy 3 km i 5 sek. przy 4 km. Zaczynamy od tempa rekordu półmaratonu, 10–14 km
niedziela: pływanie, gumy dynamiczne, spacer – do wyboru

Paweł Hofman, trener lekkiej atletyki

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5