PRZEWODNIK PO BIEGANIU || Niepokój o koniec przygody ze sportem zaprząta umysł niejednego z nas

2021-12-06 08:16:00(ost. akt: 2021-12-06 08:36:58)
Paweł Hofman, autor Przewodnika Po Bieganiu, podczas treningu w Maroku

Paweł Hofman, autor Przewodnika Po Bieganiu, podczas treningu w Maroku

Autor zdjęcia: archiwum autora

Niepokój o koniec przygody ze sportem zaprząta umysł niejednego z nas. Zerkając wstecz zobaczymy wiele lat sportowej pasji za sobą. To moment refleksji zadający pytania, budzący obawy. Gdzie jest koniec mojej przygody? Jak długo jeszcze dam radę?
Wyczynowi zawodnicy po zakończeniu kariery mogą rozdawać jeszcze przez wiele lat karty w biegach masowych. Amatorzy, którzy obudzili w sobie biegowego ducha po latach stagnacji, też nie są pozbawieni szans na dominację w starszych grupach wiekowych. Nie wypełnią podium w open jak ci pierwsi. Mogą jednak zaskoczyć postępem w biegowej sprawności.

Internet jest zawalony pomysłami na trening, planami i propozycjami. Techniczne sprzętowe nowinki, strategie obecne w sporcie wyczynowym, stają się pożywką amatorskiej aktywności. Obserwując z pozycji dziesiątek lat biegania amatorski sport, myślę, że nadchodzą dobre czasy dla sportowych seniorów. Otoczenie polubiło babcie i dziadków w obcisłych leginsach. Jednak wielu z nas dotkną bolesne doświadczenia sportowych zmagań. To my jesteśmy królikami doświadczalnymi. Na nas w obserwacji statystycznych błędów tworzy się wiedza pomagająca zrozumieć sportowe istnienie.

Podstawą sukcesu starszego biegania jest zdrowy balans pomiędzy obciążeniami, a regeneracją. To co było dostępne w młodości w resyntezie, później z trudem łapie oddech. Myślenie: "im więcej, tym lepiej", działa w nas w wierze postępu.

Przeciążenie staje się wrogiem biegacza. Nie wygra ten, kto więcej trenuje, tylko ten co ma świeższe nogi. A o nich decyduje odpoczynek.


Zmęczenie na skutek potrzeby nadmiernego treningu często usypia czujność. Wmawia, że tak trzeba. W sporcie wyczynowym, aby osiągnąć mistrzostwo zawodnicy kontrolują każde parametry unikając przeforsowania. W amatorskim bieganiu zostaje nam tylko przysłowiowy nos. Jego czucie jest zależne od tego, jak potrafimy zrozumieć całość obciążeń.

Paradoks amatorskiego biegania „no pain, no gain”. Przetrwanie dnia odpoczynku bardziej boli niż trzeci zakres. Często, zamiast wrócić do zajezdni, niesieni euforią przedłużamy trening. Czerwona lampka, nawet jak jej nie widzimy, miga każdemu. Obserwujmy tętno spoczynkowe. Obserwujmy spadek tętna w ciągu minuty po mocnych akcentach. Odrzućmy myślenie, że zwycięzcą zostaje ten, kto wraca najpóźniej z treningu. Ciągłe przekraczanie własnych granic, to ślepy tunel bez powrotu.

Trenuj wolniej, aby biegać szybciej. Biegaj tak, aby mieć wrażenie, że tak naprawdę nie trenujesz. Zdejmując buty, powinno się czuć biegowy głód.


Większość z nas biega za szybko. Rozbiegania stają się balastem dokładania zmęczenia. Nawet jak biegniesz maraton poniżej 3 godzin, to szybkość podczas nich powinna być o prawie dwie minuty na km wolniejsza od tempa maratonu. Inaczej się nie da dobiec do mety w starszym wieku.
Regeneracyjne wybiegania są bazą jednostek budujących postęp. Nie mając w sobie wypoczynku, akcenty tworzące formę staną się wolniejsze. Komórkowe zmęczenie hamuje rozwój w każdym wieku.

Im jesteśmy starsi, tym polaryzacja treningowa staje się ważniejsza. Usuwanie mikrourazów powstających w intensywności wymaga czasu. Nie jesteśmy już nastolatkami. Zastępujmy czasami tradycyjne wybiegania rowerową przejażdżką. Stymulując komórki dbające o stabilność mechaniczną nie musimy koniecznie tupać kilometrów. Nie mając pod ręką bieżni grawitacyjnej, powinniśmy częściej poszukać miękkiego podłoża zamiast betonowych ścieżek.

Analiza zachowania sylwetki podczas biegu ujawni niedoróbki w sprawności wnętrza, pozwoli zapobiegać, aby nie leczyć. Podobnie jak zdrowa dieta wspomagająca zdrową starość biegacza. Z wiekiem zaczynamy tracić optymizm, pasję. Poczucie olimpizmu procentujące w startach i dążeniu do wyniku traci blask.

Wiara w sport nie musi maleć. Naszą siłą jest doświadczenie. To ono zwiększa szansę na postbalzakowski sukces. Niepożądane stany emocjonalne mamy już za sobą, teraz pozostaje nam tylko mądre wyważenie miary siły i zamiaru. Rozczarowanie porażkami z młodości z powodu zbyt wysoko zawieszonej poprzeczki nie musi nas dotyczyć. Frustracja porażki – to już było.
Jak nie zwycięstwo, to miejsce na podium. Jak go nie ma, to życiówka. A jak jej zabraknie - to radosne poczucie przetrwania powinno nas postawić obok najlepszych.

Sportowy sukces to tysiące godzin pracy kosztem wielu wyrzeczeń. Jednak, aby wejść na swój wiekowy szczyt powinniśmy doprowadzić ciało do odczuwania radości i satysfakcji, którą daje sport. Mój sport.

Zmiany trzeba montować w sobie w oparciu o zegar czasu. Trzeba dostroić wnętrze w elastyczności obciążeń. Polubić inne akcenty poza bieganiem.
Wkomponować wolne dni w kalendarz treningów. Wskoczyć na rower i wyskoczyć na dobry technicznie trening pływania. Polubić w uzupełnieniu zaniedbaną sprawność i uciekającą siłę.

Nie zapominajmy o szybkości. To ona jest najważniejsza. Na każdym treningu submaksymalne przebieżki rozbijające barierę zamulenia powinny być obecne. W różnej konfiguracji. Z górki, pod, w crossie i na płaskim odcinku. 100 metrów w powtarzanym kilkukrotnie rytmie zmienia wiele.

Optymizm każdego dnia wynikający z posiadanej formy zastąpi miejsce w czołówce biegu. Postawiony cel powinien mijać się z pragnieniem dwudziestolatka.


Trening 6-12 grudnia.Każdy ma inny biegowy PESEL. Rolowanie i rozciąganie – PAMIĘTAJMY o nich. Treningowy tydzień, to tylko propozycja.
poniedziałek – Rozbieganie z 3 x 60-100m + 2-5 x 2 minutowy podbieg w narastającym zmęczeniu p. w powrocie w marszu i truchcie 3-4 min – 8-12 km
wtorek – wolne od biegania, inna forma w zastępczym obciążeniu.
środa – rozbieganie z 4-8 x30 sek. p. 2 min w truchcie – 6-10 km
czwartek – rozbieganie 20-30 min + sprawność ogólna + siła z gumami oporowymi.
piątek – wolne
sobota – rozgrzewka 30 min, po niej narastająco 15 minut – co 3 minuty przyśpieszamy o 10 sek/km. Zaczynamy od średniej szybkości z rekordu na 5 km. Wytruchtajmy po -minimum 10 min.
niedziela – wolne od biegania. Basen lub spacer

Za tydzień: Gruby – gdzie biegniesz? Idź lepiej na piwo

Paweł Hofman, trener lekkiej atletyki

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5