PRZEWODNIK PO BIEGANIU || Nie zawężaj się tylko w bieganiu – triathlon jest dla każdego!

2021-08-30 09:22:43(ost. akt: 2021-08-30 09:39:35)
Szukając dalej, odkrywamy open water. To inny rodzaj pływania. Nawigacja nie sprawiająca kłopotów na torze potrafi nieźle namieszać w utrzymaniu kierunku

Szukając dalej, odkrywamy open water. To inny rodzaj pływania. Nawigacja nie sprawiająca kłopotów na torze potrafi nieźle namieszać w utrzymaniu kierunku

Autor zdjęcia: arch. Pawła Hofmana

Jak jesteś młody, biegaj na czas. Później — znajdź czas na bieganie. Spokojne, mądre, wynikające z doświadczeń w fizyczności. Samo bieganie, jeżeli nie otoczymy go kołderką sprawności, często boli w funkcji.
W triathlonie skrajna odmienność składowych sama w sobie wystarcza do zachowania większej odporności na kontuzję. Poznawcza odrębność w strukturze ruchu odsuwa kłopoty. Znam wielu triathlonistów. Zdecydowanie rzadziej dotyka ich problem urazów.

Narzucona w biegu kinematyka nie uaktywnia w całości czynnego aparatu ruchu. Tworzy zaskakujące odczucia niedoróbek w wielu miejscach. Rower nie tylko zwiększa moc biegaczy. Pozwala na wzmocnienie partii mięśniowych nie uczestniczących bezpośrednio w biegu. Pływanie stabilizując sylwetkę w bezwładnym wysiłku doskonale uzupełnia czynność mięśni posturalnych okalających kręgosłup. Dba o napięcie tak niezbędne podczas wybiegań. Rozluźnia nadczynności tworzone na skutek powtarzalności rytmu trwającego godzinami w obowiązku biegacza.

Triathlon to inny świat sportu. Bliski biegaczom w odczuwaniu zmęczenia, jednak inny w podziale jego etapów. Trzeba się zebrać na nowo w każdej konkurencji, znaleźć czas na doskonalenie ich w umiejętności. Bez względu na wiek składowe tego sportu potrafią zaskoczyć w odkrywaniu nowych doświadczeń. Potrzeba czasu, aby poczuć siodełko inaczej niż bolesny odciski od siedzenia na nim. Potrzeba wielu miesięcy, aby opanować pracę nóg w kraulu, oswoić się z wodą w oddechu. Znaleźć rytm i technikę, która nie męczy. Potem już wszystko z górki.

Nagle uświadamiamy sobie, że byliśmy ubożsi o te doznania. Szukając dalej, odkrywamy open water w sprzętowym doposażeniu, które zaczyna kusić po basenach kręconych w nawrotkach. To inny rodzaj pływania. Nawigacja nie sprawiająca kłopotów na torze potrafi nieźle namieszać w utrzymaniu kierunku, a obawy przed tym co w wodzie niewidoczne, szarpie umysłem. Minie sezon zanim większość z nas poradzi sobie z tym problemem. Kombinezony neoprenowe, bojki asekuracyjne tworzące obowiązkowe wyposażenie muszą znaleźć swoje miejsce w szafie już nie biegacza, tylko triathlonisty.

Nie potrzeba rozkładać swojego domowego budżetu na łopatki. Wtórny rynek sprzętu jest finansowo do ogarnięcia. Ma służyć nam, a nie mistrzostwu na pokaz. Triathlon otworzy przed nami inny wysiłek pobudzający nie tylko sportowe doznania. Pomoże uwolnić się od natręctwa jednej dyscypliny.


Trzeba chronić układ przez szerokie spektrum współzależności fizycznych jeżeli chcemy zagościć na stałe w sporcie oddalając od siebie niedoskonałości czasu. Zawężając się w tylko w bieganiu musimy pamiętać o jego minusach.
Mam wśród znajomych wiele osób odkrywających siebie na nowo. Doceniających inne odczucia po trudach pierwszych kroków w triathlonie. Zaskoczeni postępem, często okupionym bólem wtajemniczenia, krok po kroku odkrywają nowe umiejętności.

W połówce życia większość z nas poddaje się woli cywilizacyjnej wygody. Fotel, samochód coraz bardziej dopasowuje się do codzienności. Uaktywniając się nadmiernie w urlopie boleśnie odczuwamy zapomnianą rolę układu mięśniowego. Mikrourazy studzą marzenia o mistrzostwie. Często wracamy z rozgrzebaną kontuzją do pracy. Dyskomfort bólu zaprasza z powrotem do bierności. Utwierdzamy się w przekonaniu, że sport, to przywilej zapomnianej młodości. Zmęczeni codziennością szukamy wypoczynku w bezruchu. Godzimy się na nieuchronność ograniczeń. Tracimy wiarę, że możemy zbudować przez systematyczną aktywność energię na lepszy dzień.

W starszym wieku nie ma mowy o bezwzględnym przestrzeganiu planów treningowych, które mogą z powodzeniem realizować młodzi zawodnicy. Zdarzają się amatorzy odporni na wysiłek ponad wiek, ale to przypadki wyjątkowe w biomechanicznej sprawności. Nie próbujmy ich naśladować. Może nas nie tylko zaboleć, ale i skutecznie zamknąć drzwi do sportowej pasji.

Róbmy swoje. Organizm obciążonego latami zmagań z upływem czasu kumuluje obawy związane z możliwością radości z wysiłku. Zaczyna tu i tam szwankować. To podpowiedź, gdzie leżą błędy. Jeżeli wsłuchamy się w nie, to zrozumiemy jak sobie z tym poradzić. To nie tylko klucz do nowej sprawności, również zamek otwierający dostęp do psychicznego resetu poprzez sport.

Młodość w amatorskiej fizyczności pozwala sobie na większe błędy, znosi wiele biomechanicznych błędów. Wiele lat później nie ma już tolerancji. Jest kara.


Rolowanie ułatwia potreningowe ułożenia powięzi w strukturze włókienek mięśniowych. Powinno być stosowane nie tylko po treningu, ale również jako oddzielna jednostka. Pomaga wrócić szybciej w odczuciu bezbolesnej funkcji. Po nim możemy sobie pozwolić na głębsze rozciąganie. Bieganie jest sportem, który był zawsze wśród nas. Używaliśmy go w wielu potrzebach przetrwania. We współczesnym świecie odkrywamy jego tajemnice na nowo. Zapominamy o tym, że dawniej to była jedna z wielu fizycznych konieczności. Komplikowanie prostych zależności w sporcie na pewno nie jest wskazane.

Samo bieganie wciągające nas coraz bardziej w kilometraż i startowe wyzwania jest pułapką uzależnienia. Nie bacząc na upływ czasu pchamy się w maratony. Jeden za drugim, często bez okresu regeneracji. Myślę, że największy rozsądek w sporcie dotyczy starszego pokolenia biegaczy. Olimpiada, na której powinni wystartować, dawno się odbyła. Teraz została nam nasza mała olimpijska sprawność, o którą powinniśmy zabiegać każdego dnia. To trudne zadanie, szczególnie wtedy jak zostajemy sami na sportowej arenie na której wiedza biomechaniki, biochemii, kinematyki i fizjologii wysiłku sportowego jest sprzeczna z wykonywaną profesją.

Trening 30-5 września – tylko biegam, czy dbam o różnorodność sportu?

poniedziałek – duży rower
wtorek – Rozbiegnie z 3 x100m – 30 min. Po 2-4 x (30 sek, 1 min) p. 2 min. p. 4 min między seriami – 8-12km
środa – akcent siły dynamicznej z gumami po 6 km truchtu
czwartek – Rozbieganie 30 min z przebieżkami i przesiadka na spokojny rower w crossie 30 min.
piątek – basen lub wolne
sobota – Rozbiegnie, po nim 20 min w tempie półmaratonu, lub wolne jak w niedzielę startujemy
niedziela – Start lub tylko wybieganie do 1 h

Za tydzień: Skurcze i kurcze. Czym różnią się poza nazwą.

Paweł Hofman, trener lekkiej atletyki

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5