Wtorek, 20 października 2020. Imieniny Ireny, Kleopatry, Witalisa

PRZEWODNIK PO BIEGANIU|| Jak to jest przebiec maraton w Korei Północnej

2020-07-13 11:12:19 (ost. akt: 2020-07-13 11:23:52)
Zenon Liberna, bohater kolejnego sportowego artykułu Pawła Hofmana

Zenon Liberna, bohater kolejnego sportowego artykułu Pawła Hofmana

Autor zdjęcia: archiwum biegacza

Przygoda z królewskim dystansem w Korei Północnej to jednak inne wyzwanie. Wycieczka do Kima to było nie tylko spotkanie z innym światem, to też start zaliczający kontynentalny maraton w jego koronie.

Świadomość, że muszę bez dyskusji akceptować warunki gospodarzy eliminowała obawy. Wiza, telefony, maile. Cały ten proces przedwyjazdowych konieczności przechodziliśmy w kilka osób. Na lotnisku Pjongjang-Sunan w Korei Północnej wylądowałem z koleżanką startującą na 10 km. Sito procedury, może rezygnacje – to uszczupliło nasz skład.

Mój elektroniczny zegarek przeglądany na wszystkie strony musiał zostać w depozycie. Odkrywanie jego funkcji przez pograniczników ciągnęło się bez końca. W zastępstwie otrzymałem postsowiecki retro model ze wspomnień mojego dzieciństwa. Prześwietleni przez pograniczników opuściliśmy lotnisko i w asyście przydzielonych nam koreańskich przyjaciół zaliczyliśmy pierwsze kilometry na koreańskiej ziemi.

Nieprawdopodobna, wprost sterylna czystość wokół zafundowana nam w widoku zaskoczyła. Nasi towarzysze zapewniający nam całodobową opiekę w Korei okazali się absolwentami wyższych uczelni w Polsce. Znajomość przez nich języka polskiego dała nam komfort komunikacyjnego pobytu. Nie odstępowali nas na krok. Towarzyszyli nam od pierwszego do ostatniego dnia. Profesjonalnie prowadzili po ściśle wyznaczonej w pobycie trasie. Dokładnie poinformowali o wymogach systemu. Zdjęcie pomnika Najwyższego Przywódcy z odciętą częścią ciała - to może być problem powrotu. Nie ma mowy o pstrykaniu na widzi mi się. Telefon stał się częściowo własnością naszych przewodników.

Błędy, świadome lub nie, nie miały znaczenia. Błąd to błąd. W tym czasie Otto Warmbier za zerwanie plakatu w hotelu został skazany na 15 lat obozu. Po dwuletnich pertraktacjach młody Amerykanin wrócił do kraju. Niestety wszystko skończyło się tragicznie. Samodyscyplina w akceptowaniu koreańskiej gościnności to podstawa pobytu w tym kraju, jeśli chcesz wrócić do domu. Ja chciałem.

Chciałem też zrobić rozbieganie przed maratońskim startem po wielu godzinach podróży. Po pytaniu; czy mogę pobiegać ulicą 2-3 km tam i z powrotem, usłyszałem stanowcze - NIE . Propozycja kilkusetmetrowej pętli w asyście wokół hotelu skończyła marzenie o truchtanej samodzielności.

Ruszyłem na rozruch z ochroną obok. Oni - w garniturze i szpilkach. Ja w biegowym komforcie stroju. Dwa kółka i zrobiło mi się ich żal. Szczególnie dziewczyny; uśmiechniętej, wykształconej, ale oddechowo niewydolnej, patrzącej na mnie błagalnym wzrokiem proszącym o litość. Spasowałem, kończąc łapu capu na hotelowym korytarzu i tak przygotowany oczekiwałem startu.

Pobyt w hotelu to nie tylko poziom wychodzący poza egipskie kurorty pięciogwiazdkowe z luksusową obsługą na każdym kroku. To również samochód z ochroną do ekskluzywnych sklepów i przewidziane w pobycie wizyty w przedszkolu i akademickie miasteczko o sportowym profilu. Poczułem się VIP-em. Jak odrzucę przekazywane nam propagandowe treści, to wizualne widoki zwiedzanych obiektów zrobiły na mnie wrażenie. Studenckie miasteczko to prawdziwe cacko z jakością sal, basenów. Prawdziwy szok, nawet dla tych co widzieli różne sportowe cuda. Wracam jednak do biegu - po to tu przyjechałem.

Pięć pętli po 8 km z kawałkiem. Start i meta na stadionie wypełnionym 90-cio tysięczną widownią. Czekamy. Prosty przekaz do uczestników - toalety państwowe dostępne tylko na stadionie. Fizjologia ze wskazaniem miejsca. Nic nie może się zmarnować. Odżywianie w biegu możliwe tylko w wyznaczonych punktach stadionu z zachowaniem absolutnego porządku. Puste butelki i papiery tylko do koszy w miejscu przeznaczonym do tego. „Tylko”- to słowo klucz naszego pobytu.

Nie ma mowy o wszechobecnym u nas wyrzucaniu, gdzie popadnie i co popadnie podczas imprez sportowych. Sam sprzątasz po sobie i sam za błędy odpowiadasz. Zgodnie z ich prawem. Prawo miejscowe, to prawo Kima.

Start. Zaczynam bieg przy skandującym wrzawą dyscypliny stadionie. Słyszę go na każdej pętli. Pierwsza poszła gładko, druga też zaczęła się dobrze, ale na czwartym kilometrze - niespodzianka jelitowa. Stres, a może zjadłem za dużo żelu pilnie chcącego opuścić jelita. Do rowu blisko, niestety nie wolno. Zejście z trasy to błąd, a za błędy…

Dyskusja z brzuchem przez dwa kilometry. Nie przeszło. Gadał dziad do obrazu. Proszę o pomoc. Zajeżdża pick-up z sześcioosobową żołnierską eskortą. Jedziemy na stadion do państwowego wc. Dałem radę - chociaż było blisko. Wracam lżejszy do miejsca podwózki i bez przygód kończę maraton. Ponad pół godziny w plecy dodanego czasu. Trudno, coś za coś. Koreańskie rolnictwo też ma potrzeby.

Podsumowanie i zakończenie imprezy było na olimpijskim poziomie. Fajnie, tylko tak jakoś bez czucia wszechogarniającego luzu w takich imprezach. A może to tylko nasze przewrażliwione europejskie ego? Chyba jednak nie. Wiem, co jest za tym ładnym przekazem. Niepokoi to w środku. Hotel, spotkanie z konsulem RP, wcześniej mauzoleum Kim Ir Sena i na lotnisko. Odprawa z zamianą zegarków. Samolot do Pekinu. Lądujemy. Czuję się jakoś swobodniej w Chinach Ludowych - szok.

To byt kształtuje świadomość. Moje poczucie demokracji z jej wadami i zaletami nie mieści się w takich klimatach. Wystarczy wspomnień. Idę na trening z Martą, to ona jest często obok mnie. Truchtamy razem. Z nią czuję się bezpieczniej i raźniej. Jest mi po prostu łatwiej. Dziękuję jej za to. Po Korei było kilkanaście maratonów na świecie. To na nich świętowałem sześćdziesiąte urodziny. Teraz marzymy o powrocie z wyjazdami w biegowy świat.
Pozdrawiam Zenon Liberna

Trening 6-12 lipca – cieszmy się swobodą wyboru.
poniedziałek – rozbieganie 30 min + 3x60-100 m + 5x skip A w marszu (kolano do kąta prostego)i z tego 60-100m przebieżka z górki. Powrót truchtem + 3x60 m z opuszczonymi wzdłuż tułowia rękoma- 8-10 km
wtorek - wolne od biegania, ale trening siły ogólnej i rolowanie.
środa – rozbieganie 20 min (płasko) + 20 min w crossie bardzo trudny teren + 20 min (płasko), a w nim 4-6x100m – 10 km
czwartek –stadion WT – 2-4x1km p. 5 min (tempo rek. test Coopera) + boso 15 min trucht na koniec. Teren rozbieganie z 3x80-100m + 2-4x 3min p. 4 min w truchcie i marszu – 8-12 km
piątek – wolne
sobota – rozbieganie z grupą do 1.5h
niedziela – wolne

Za tydzień. Beata - ciekawe porównanie. To także przypomnienie odcinka. Są wakacje.

Paweł Hofman, trener lekkiej atletyki

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. brawo #2948354 | 217.96.*.* 15 lip 2020 08:24

    zasililiście i wsparliście morderczy reżim swoimi dewizami. zabawa dla bogatych i sytych, kilometr dalej ludzie jedli trawę na polu. gratuluję safari

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages