Poniedziałek, 12 listopada 2018. Imieniny Konrada, Renaty, Witolda

Podziel się:

Podziel się:

Auschwitz- Birkenau po polsku

Iława zadymiona; kominy, ogrody, trawy...Zatrzymać ekologiczną bandyterkę - walczmy z Polskim Powszechnym Krematorium Totalnym !

Auschwitz- Birkenau po polsku

Dymy się snują szarymi smugi- nie tylko w wierszach i piosenkach polskich, ale przede wszystkim w realu, od Odry po Bug. To jeden z pierwszych zwiastunów wiosny w naszym kraju. Oznacza po prostu, że Polacy postanowili uczcić spodziewany przylot ptactwa z ciepłych krajów i posprzątać po zimie swoją ojczyznę. Według tego rolniczego ludu najlepiej robić to przy pomocy ognia. Wtedy i spali się bez wysiłku śmieci, i poprawi jakość gleby…Lud zamieszkujący miasta i wsie zabiera się więc ochoczo do przedwiosennych porządków. Obcina spróchniale gałęzie i tak zwane wilczki, grabi ogrody, trawniki i parki, maluje na biało drzewka. Obywatelki myją okna – od kijowskiego majdanu- często gęsto wyręczając się tanią siłą zbiedniałych sąsiadek ze Wschodu, a obywatele ruszają z zapalniczkami w pola i do ogrodów. I rozniecają ogniska, spalarnie wszelakich brudów i śmieci , nagromadzonych pracowicie od jesieni. Cały kraj- jak długi i szeroki- spowijają kłęby dymów. Nie ma czym oddychać, bo płoną gałęzie, plastyki, gnijąca trawa, pudełka i stare gazety oraz książki. Niektórzy dorzucają brudne ubrania i zbędne artykuły gospodarstwa domowego. Przemyślne ludziki rozkładają ogniska na ścieżkach ogrodów, podpalają i wycofują się do swoich posesji, by się przypadkiem nie dać złapać lokalnej straży miejskiej. Ogniska płoną i kopcą. Czasami wiatr roznosi imprezę na sąsiednie tereny. Wypalane trawy stają się źródłem wielkiego pożarowego ognia. Zawsze przy tym ginie mnóstwo zwierząt. Owady i małe gryzonie płoną żywcem, co cieszy obywateli nadwiślańskiego kraju, bo w ten sposób pozbywają się niechcianych lokatorów swoich działek, pól i ogrodów. Giną ptaki, płazy i gady. Cieszy się też ZUS, bo proceder ów wydatnie skraca czas wypłat rent i emerytur na omawianym obszarze. Zamiast wiosennego tlenu i ozonu nad Polską unosi się bowiem tablica Mendelejewa. Benzopireny dopadają mieszkańców Polskiego Powszechnego Krematorium Totalnego i robią swoje. Mazury- tak zwany Cud Natury- to obszar, na którym rak płuc i choroby związane z układem oddechowym to główna przyczyna zgonów! Bo mieszka tu ludek najmniej wykształcony, najbiedniejszy i poduczony przez dawną niemiecką kulturę do czystości i dbałości o porządki. Niestety, jak się nie ma głowy i kasy- to się robi to, co widać. Czyli pali śmieci w ogrodach i we własnych piecach! I na nic się zdają wyjaśnienia co bardziej światłych tubylców, że takie rozpalanie ogniska w celu wypalenia śmieci, traw czy gałęzi to wbijanie wszystkim wokół po gwoździku do płuca! Na żywca i bez możliwości obrony przez ofiarę. Nazywanie ogniskowych prymitywów bandziorami, którzy cynicznie niszczą zdrowie pozostałych obywateli niewiele daje. Nie dociera to do nich w sposób właściwy. Słyszą, że są bandziorami, ale nie zgadzają się z tą opinią! Obrażają się i wybuchają agresją !!! No i oczywiście kontynuują swój zbrodniczy proceder. Co bardziej zdesperowani astmatycy grożą telefonami na policję i do straży miejskiej alb do strażaków o pomoc. Bandyterka ekologiczna przeczekuje więc, aż taki astmatyk oddali się na bezpieczną odległość i dorzuca do ognia więcej plastyku…I dymy się snują, kłębami trucizn buchając na dzieci, starców i całą resztę….W pobliżu tak zwanych „zielonych płuc miast”, czyli ogrodów działkowych zachorowalność na astmę i raka płuc jest największa. Wokół moich działek, zwanych „Słonecznym Stokiem” – osobiście znam kilka przypadków raka płuc! Dwóch panów na to umiera, a małżeństwo- zmarło….O udarach, astmach, obituracyjnych chorobach płuc nie wspominam nawet- bo jest tego zbyt wiele. Szczególnie w małych miejscowościach , takich jak gród nad Jeziorakiem, gdzie wciąż pali się w piecach czym popadnie (a popada najtańszymi odpadami z fabryk mebli, albo śląskim miałem) i przedwiośnie jest szczególnie niebezpiecznym dla życia okresem. Dymi jeszcze zimowo z kominów, które to wyziewy są wzmacniane wypalaniem traw i dymami z ogrodów działkowych. Lokalsi się po prostu duszą. Nie można w szkołach otwierać okien, bo wytrułoby się wszystkich uczniów. Szczególnie w szkołach położonych w pobliżu ogrodów działkowych, jak dla przykładu w Gimnazjum nr 2 w Iławie czy niektóre podstawówki przedszkola…A takich Iław w Polsce mamy setki i tysiące. W dużych miastach, takich jak Kraków czy Warszawa ludzie opomiarowywują owe zanieczyszczenia. W małych lokalne wydziały ochrony środowiska umiejętnie dozują sobie zadania w taki sposób, alby pracy nie zabrakło do emerytury… Łagodnie i bez zadęcia, bo brak pracy jest dla urzędników widmem znacznie gorszym od lokalnego zadymienia.
Wydaje się, że pora najwyższa na zmiany. Jeśli chcemy żyć, to musimy oddychać czystym powietrzem. Zatem wszystkich ekologicznych bandytów należy wychwycić i należycie ukarać. W taki sposób, aby im ich zbrodniczy proceder uniemożliwić na przyszłość. Powinny powstać w komendach policji wydziały ekologiczne. Należy je zaopatrzyć w najnowocześniejszy sprzęt, określający rodzaj i poziom zanieczyszczenia. Służby ekologiczne powinny mieć możliwości szybkiego docierania na miejsce przestępstwa i natychmiastowej reakcji. Bandyterka ekologiczna powinna być natychmiast karana w sposób jak najbardziej dotkliwy. Oprócz wysokich mandatów należałoby zasądzać obowiązkowe prace przy sprzątaniu danej miejscowości. Zaś za każdy nałożony na ekologicznego bandziora mandat policjant powinien dostawać nagrodę! Tak, bo inaczej nikomu nie będzie się chciało docierać do działkowego prymitywa, który w przypływie lenistwa i wrodzonej głupoty sąsiadom funduje lokalny auschwitz-birkenau!
Dlaczego policja? Bo takie palenie śmieci to nic innego jak forma chemicznej agresji, dokonywanej przez prymitywa na współobywatelach. Takie swoiste podrzynanie , a właściwie –podduszanie wielu niewinnych ofiar. Terroryzm w czystej postaci. Ofiarami są niewinni ludzie, którzy w dodatku nie mają możliwości obrony. Ogrodowa bandyterka zaszczepia im raka, OCHP, astmy i inne schorzenia. O śmierci zwierząt nie wspominam, bo skoro się morduje ludzi, to oczywiste, że palonymi żywcem zwierzątkami bandyterka ogrodowa się nie przejmie…Ogrody i działki pracownicze powstawały w celu tworzenia oaz zieleni, zielonych płuc w miastach i miasteczkach. Jak na ironię- obecni prymitywni właściciele zamieniają je w Polskie Powszechne Krematorium Totalne!
A my nie chcemy u siebie polskich Auchwitzów- Bireknau! Chcemy czystego powietrza w naszym kraju. I jeśli władze nic z tym nie zrobią, to udamy się do Brukseli. Przeciwko wszystkim tym, którzy próbują Polaków zatruć dymami z kominów i ogrodów oraz wypalanych traw. Więc może warto pomyśleć o stanowiskach na zielone odpady? Może każde miasteczko powinno opomiarować poziom zanieczyszczeń na swoim terenie? A w przypadku przekroczenia norm- lokalne władze- rozwiążą problem pod groźbą utraty intratnych posadek? No bo jeśli ktoś nie daje rady, to niech ustąpi miejsca innym?
Polacy, nie pozwólmy chamom i bandytom na zamianę naszego kraju na Polskie Powszechne Krematorium Totalne!!!! Zróbmy wszystko, by prymitywna i leniwa mniejszość nie zatruwała nam życia. Oddychajmy powietrzem, a nie rakotwórczymi chemikaliami….

Barbara Flis, Iława, warmińsko-mazurskie
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: SAP oraz opublikowany na portalu Iława: Nie wbijajcie nam gwoździków w płuca
Oceń artykuł:

(0)