Czy będę kandydował? Jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa! – mówi burmistrz Susza

2021-10-20 12:17:31(ost. akt: 2021-10-20 15:27:40)
Krzysztof Pietrzykowski (z prawej) z burmistrzem Jarmen, Arno Karpem, na spotkaniu z okazji 20 lat partnerstwa między miastami

Krzysztof Pietrzykowski (z prawej) z burmistrzem Jarmen, Arno Karpem, na spotkaniu z okazji 20 lat partnerstwa między miastami

Autor zdjęcia: Cezary Oracki

Krzysztof Pietrzykowski nie potwierdza, ale i nie zaprzecza doniesieniom o swoim kandydowaniu na czwartą kadencję jako burmistrz Susza. Mówi, że w rządzeniu najgorsze są skrajności i... krytykuje kontrkandydatów.

– Jest pan od dawna zakorzeniony w samorządzie...


Najpierw byłem dwie kadencje radnym. Od 1998 r. do 2002 r. pełniłem też funkcję komisji budownictwa, gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. Poza tym rada mnie powołała na przewodniczącego komisji, która zajmowała się sprawami integracji z Unią Europejską, konkretnie budżetu, finansów i gospodarki komunalnej. Mamy w Niemczech zaprzyjaźnione miasto, Jarmen. Spotkania odbywały się w Polsce i w Niemczech. Celem było zapoznanie się z prawem unijnym. Porównywaliśmy, jak funkcjonują instytucje i jakie elementy prawa lokalnego musimy zmienić. To był okres przedakcesyjny, komisja pracowała około dwóch lat.
W pierwszej kadencji wszystko było nowe, bo dopiero zetknąłem się z samorządem, na który musiałem się "przestawić", gdyż działalność gospodarcza to jest zupełnie inny świat. Zatem jakiś udział w przygotowaniach do wstąpienia do Unii Europejskiej miałem.
To była bardzo trudna. Zastały nas cztery reformy, wprowadzone przez rząd Jerzego Buzka. To była intensywna praca: reforma oświaty, czyli utworzenie gimnazjów, reforma administracyjna, w której wyszliśmy z województwa elbląskiego i wchodziliśmy do warmińsko-mazurskiego; a także reforma służby zdrowia. Nasze podmioty zostały z dnia na dzień sprywatyzowane. I z perspektywy czasu nadal twierdzę, że było to najlepsze rozwiązanie, bo przeszliśmy tę reformę gładko.
Bezpośrednio nie dotyczyła nas, jako samorządu, tylko reforma emerytalna.

W kolejnej kadencji przewodniczyłem radzie. Później przez cztery lata pracowałem w Powiatowym Zarządzie Dróg w Iławie. Realizowaliśmy wówczas duże inwestycje właśnie w Iławie: ul. Królowej Jadwigi z dwoma rondami podczas gdy otwierana była nowa galeria handlowa. Także ul. Dąbrowskiego, Narutowicza, Rzepnikowskiego w Lubawie.

– To były spore wyzwania, także pod względem finansowym.


Na te inwestycje za czasów burmistrza Włodzimierza Ptasznika poszły spore pieniądze.

– To była dobra perspektywa finansowa, jeśli chodzi o dofinansowania unijne.


O, dokładnie! A gdy czytałem wypowiedzi radnych czy byłych radnych, że miasto się wtedy zadłużyło... No tak, bo na wkład własny, najczęściej 20-procentowy, trzeba było wyłożyć środki. A gdy dofinansowania były milionowe, to i wkład musiał być duży.


– Ma pan poglądy mocno proeuropejskie, prawda?


Ależ oczywiście! Jeszcze wtedy, za czasów wyjazdów do Jarmen, widziałem, jakie mamy różnice. Byłem zszokowany, jak daleko wówczas nam było daleko do Unii.

– A z dzisiejszej perspektywy?


Nigdy się z tym nie obnosiłem, ale pracując w 1980 r. w Nowym Mieście Lubawskim, byłem przewodniczącym Związku Zawodowego "Solidarność" w zakładzie komunalnym. Byłem delegatem do regionu w 1981 r., czyli do Olsztyna, oraz do podregionu, czyli do powiatu. Te mandaty do dziś mam schowane...
To był krótki i intensywny okres, uczestniczyłem jako dwudziestokilkuletni chłopak w tym ruchu społecznym. Ludzie poczuli, że czas na zmiany. Poczuli to! I to się ruszyło wszędzie, w każdym zakładzie pracy. Poczuliśmy, że trzeba iść w tym kierunku. Poczuliśmy wiatr wolności. O tamtym okresie, mimo że był krótki, bo jakieś 1,5 roku, to uważam, że trzeba mówić. Bo historia zatacza koło. Nie myślałem, że tak będzie. Że w taki sposób będziemy wspominać tamte lata. Myślałem, że idziemy po drabinie rozwoju i coraz dalej, ale drogą prostą. A to jednak tak nie jest. To spada na kolejne pokolenia. Jestem zatrwożony tym, co się dzieje. To zawracanie naszego wejścia na drabinę. Idąc po drabinie i robiąc krok w bok – można spaść.


– Powiedzmy wprost, mówi pan o tym, co się dzieje w rządzie?


Tak! Przez trzy kadencje jako burmistrza moje poparcie rosło. Czy przy dwóch kandydatach, czy przy trzech – zawsze w pierwszej turze wygrywałem. Poparcie mam wysokie, choć ludzie mówią mi i dobre, i złe rzeczy. Na przykład, że miasto brudne. A od ludzi, którzy do nas przyjeżdżają – słyszę, że jest czysto i przyjemnie. To zależy, gdzie ucho przyłożyć. Trzeba robić swoje. Wyzwań się nie boję. Najtrudniejszą sytuacją, z jaką sobie będziemy musieli porazić, to jest ukryty podatek, którym jest inflacja. Mówię swoim pracownikom już od trzech lat: Przeżyłem inflację w latach 80.: kilkadziesiąt procent w stosunku miesięcznym. Powiem tak: my za tą inflacją nie nadążymy. Nawet jeśli damy podwyżki pracownikom. Ona jest szybsza od nas. Nasze realne dochody maleją. Już słyszę, że będą dopłaty do prądu... Ale czy w ten sposób nie będzie się rozwijał patologiczny system? Rząd powinien chronić system finansowy przed inflacją. To najgorsze zjawisko.

– Panie burmistrzu, jest pan nadal członkiem Platformy Obywatelskiej?


Jestem. A dlaczego? Zawsze byłem centrowcem. Uważam, że polityka, która wywodzi się z centrum, jest najbardziej stabilna. Najgorsze w zarządzaniu państwem są skrajności, od lewej do prawej. Na zasadzie wahadła: Im bardziej bujnie się w lewo, tym bardziej bujnie się w prawo. Najwięcej czasu spędza pośrodku. Ot, taka metafora (śmieje się).

– Za półtora roku skończy się pana trzecia kadencja jako burmistrza Susza. Według przepisów może pan raz jeszcze zostać wybranym na to stanowisko. Jakie ma pan plany?


Mam już swoje lata. Jestem w wieku emerytalnym. Nie ukrywam, że nie miałem wcześniej tylu zwolenników, co w tej kadencji. Takich, którzy przychodzą do mnie i namawiali, żebym kandydował. To różne grupy, różne środowiska. Zbliżają się trudne czasy i trzeba włożyć sporo doświadczenia, by je przetrwać. Na przykład przeprojektować styl budżetu. Tak więc ostatniego słowa nie powiedziałem.

– Czy widzi pan wokół siebie kontrkandydatów?


Są pewni ludzie... Nie wiem jeszcze oficjalnie, czy moi zastępcy, poprzedni i ten... Czy się ostatecznie zdeklarują, czy nie. W każdym razie są gotowi podjąć rękawicę, bo działają z rozpędu. Doświadczenie mają. Ale zauważam także, że są nowi kandydaci. Powiem pani, jak ja ich oceniam. To są ci, którzy lubią wręczać puchary, rozdawać medale, być na scenie. Natomiast praca burmistrza to ciężka orka, problemy społeczno-finansowe, których prawie nikt nie widzi. To jest podejmowanie tak trudnych decyzji, z których w 90 procentach nie ma dobrego wyjścia. A trzeba coś wybrać.

Edyta Kocyła-Pawłowska
e.kocyla@gazetaolsztynska.pl

Burmistrz Susza bierze udział w plebiscycie Gazety Olsztyńskiej. Czytelnicy mogą w nim oceniać pracę wójtów, burmistrzów i starostów. Rozstrzygnięcie plebiscytu odbędzie się na Kongresie Przyszłości.

W plebiscycie oprócz Krzysztofa Pietrzykowskiego biorą udział także inni samorządowcy z terenu powiatu iławskiego: starosta Bartosz Bielawski, burmistrz Iławy Dawid Kopaczewski, wójt gminy Iława Krzysztof Harmaciński, burmistrz Kisielic Rafał Ryszczuk, burmistrz Lubawy Maciej Radtke, wójt gminy Lubawa Tomasz Ewertowski oraz burmistrz Zalewa Marek Żyliński.

Głosować na nich można do 2 listopada 2021.

Poniższa tabela aktualizuje się po oddaniu każdego głosu.
Koszt wysłania jednego sms to 2,46 zł z VAT za SMS



2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5