Wtorek, 26 stycznia 2021. Imieniny Lutosława, Normy, Pauliny

PRZEWODNIK PO BIEGANIU|| Jan Melnyczok: Mam młynek w nogach!

2020-11-30 09:48:48 (ost. akt: 2020-11-30 09:53:17)
Jan Melnyczok

Jan Melnyczok

Autor zdjęcia: Mariusz Kraśnicki

Znam wielu biegaczy, którym król ZUS zapewnia utrzymanie. Jednak to spotkanie było inne. Zacząć biegać w 67 roku życia, nigdy wcześniej tego nie robiąc. To zaskoczenie nie tylko dla mnie, również dla tych, którzy na co dzień mają kontakt z Janem Melnyczokiem.

Tak opowiedział mi o sobie: - Biegniemy z Mirkiem - za naszymi plecami pojawia się dwóch dwudziestolatków. Jeden na rowerze, drugi biegnie obok. Słyszymy - nie za szybko na tym podbiegu. Lekko przyśpieszamy. Ambicja dziadków, czy chęć utarcia nosa młodym? Pewnie jedno i drugie. 4.30/km pod łagodną górkę. Nie wytrzymali tempa. Myślę sobie: jakbyście wiedzieli, ile tak naprawdę mamy lat nie poddalibyście się tak łatwo. Z tyłu liceum, z przodu muzeum ma dwojakie znaczenie.

Nigdy w życiu nie biegałem, nawet w szkole na wsi sami sobie coś tam organizowaliśmy na lekcjach w-fu. Sprawność – nie wiedziałem co to jest. Po niej obowiązki w pomocy rodzicom. Później praca mechanika maszyn przez ponad pół wieku. Wcale nie taka łatwa. Cały czas na nogach. Wszędzie pieszo. Jakieś rowerowe wycieczki ze znajomymi i żoną. Tylko to usprawniało moje płuca. Nigdy nie paliłem. Do monopolowego też zaglądałem rzadko.

W wieku 62 lat usłyszałem o teście Coopera na stadionie w Bartoszycach. Pojechałem rowerem z czystej ciekawości. Nie miałem pojęcia co to jest. Popatrzyłem na biegających i dałem się namówić na udział. 1950 m bez żadnego przygotowania. Podobno dobrze. Przynajmniej tak usłyszałem. Wróciłem do domu. Wystarczy biegania. Cztery lata później po namowie znajomego wystartowałem w biegu ulicznym. Przeżyłem. Udział w Biegu Niepodległości, to już samodzielna decyzja o starcie. Coś nowego w moim życiu.

Po tym biegu podszedł do mnie trener Mirek Figat i zaproponował treningowy kontakt w amatorskiej Grupie Biegowej Endorfiny. To znana postać w lekkoatletycznym świecie. Poszedłem na pierwszy trening. Zdyscyplinowany jak uczniak słuchałem i wykonywałem wszystko. Nie powiem, byłem zmęczony. Następne spotkanie już bez obaw. Wytrzymałem mimo wątpliwości innych. Duża sprawność serwowana nam podczas zajęć pomaga. Otwiera przestrzeń do biegania.

Minęły dwa miesiące. Czuję akceptację i komfort przynależności do grupy. To uczucie znaczy wiele. Mam grupę wsparcia obok, nie w teorii - w praktyce zmęczenia. Jestem w niej najstarszy. Koszulki, gadżety podkreślają związek z nią. Jestem gdzieś oczekiwany.

Pierwszy zaplanowany start - 4 km. Pełno ludzi i myśli o tym, żeby ukończyć bieg. Udało się. Późniejsza piątka okraszona pucharem w kategorii dodatkowo motywowała. Po niej dycha w 55 minut z kawałkiem i znowu piątka w 22 min z małą nawiązką. Karuzela się rozkręcała. Lepiej późno niż wcale. Tak sobie myślę kręcąc w tygodniu 40 km. Doszedłem do nich po 1,5 roku systematycznej pracy. Koordynacja jeszcze mi ucieka po dziesiątkach lat jej braków. Jednak mam młynek w nogach. Potrafię przyśpieszyć na końcówce biegu. Zaskoczyłem Mirka 62 sekundami na 300m metrów.

Skończyłem w listopadzie 68 lat. Moje bieganie spowodowało, że w domu wszystko w dyscyplinie czasu kręci się koło niego. Żona, która na początku patrzyła na to z lekkim powątpiewaniem teraz zapewnia mi all inclusive jak w tureckim kurorcie. Pewnie, że miło jak o ciebie dbają. Mój lekarz przeprowadził mnie przez badania i testy. Klepnął przyzwalająco na moją pasję zapraszając na coroczny przegląd.

Znajomi patrzą z małym podziwem. Niektórzy nie wierzyli jak im opowiadałem o sobie i moich treningach. Dopiero jak zobaczyli mnie na zawodach zauważyli, że to nie jak opowieści emeryta z nudów tworzącego historię. Biegowe buty z Lidla zastąpiły lepsze modele. Czuję różnicę korzystając z nich.

Nie mam problemów z moim czwartym piętrem kilka razy dziennie, nawet po treningu. Doceniłem schody podczas pandemicznego lockdownu. W górę i w dół trzymało formę. Nie było wyjścia, jednak lubię miękkie podłoże. Unikam twardych tras. U nas w Bartoszycach las ma dwie pętle. Mała pół kilometra, a duża trzy. Coś większego wymaga już wycieczki kilka kilometrów szosą.
Widząc biegnących, myślę - może dołączę? Kiedyś nie zwracałem uwagi na nich. Jednak pamiętam jak widziałem Mirka - to podziwiałem. Mamy podobne korzenie. On wskoczył za młodu do biegowego świata. Maraton w 2.24 godz. Teraz dopiero wiem jak to jest szybko. Czy kiedyś dam radę go przebiec? Nie wiem jeszcze. Mam za sobą treningowo w 2.17 połówkę. Nie było tak źle.

Piszę wiersze. Nie tylko o bieganiu - tak jakoś wyszło. Czasami w nocy wstaję i notuję zapamiętany rym. Jest czas, że przez tygodnie pusto w głowie. Trzeba czekać. Na pewno przyjdzie. Tak jak ta rymowanka o konsekwencjach biegania wybrana wybiórczo z całości. Czasami trochę kulawo, trochę śmiesznie, krzywo. To tak jak moje bieganie. Jednak wszystkiego można się nauczyć nawet w moim wieku. Wierzę w to. Trzeba tylko próbować. Drugie życie w końcówce pierwszego nie musi smakować tylko problemami.

"…Jedna pani widząc pana, że ten biega tak z rana
I zaczęła z nim bieganie - ominęło ich śniadanie
I tak biegać się zawzięli - o obiedzie zapomnieli
Całym czasem tak biegają i ze sobą rozmawiają
I tak sobie pobiegali, że do rana doczekali
A nad ranem tak zmęczeni, że zostali zaręczeni…"

Inne światy w którym żyliśmy, teraz stały się podobne - Paweł Hofman

Trening 30-06 grudnia – zróbmy mały sprawdzian na Mikołajki.

poniedziałek – rozbieganie, a w nim po 3 km 3 x60-100 - po 5 min truchtu 3-5 x 30 m skip A i z niego podbieg swobodny 100m p. w marszu i truchcie w powrocie - 6-10km
wtorek – wolne.
środa – rozbieganie z 3 x 60-100m + 3-5 x 1 min z łagodnej górki p. w powrocie, ale nie więcej jak 3 min - 8-10 km
czwartek – to dzień na - 30 min truchtu z 4-6 x 60-100m +trening sprawności i siły ogólnej z lekkim obciążeniem (p. lek, hantle, gumy). Pomyślcie o tr. z gumami – zwiększają napięcie mięśniowe i mobilność stawową chroniąc biegaczy. Można też bez truchtu zrobić siłę.
piątek – wolne.
sobota – rozgrzewka 30 min z gim. rozciągającą i bieg kontrolny 3-5 km w tempie życiówki półmaratonu.
niedziela – trucht 30 min lub rower po sprawdzianie określającym nasz aktualny poziom.

Za tydzień – porównanie do innych to niebezpieczny odnośnik.

Paweł Hofman, trener lekkiej atletyki

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Bierzcie przyklad z Pana Jana ci co siedza na #3016081 | 83.20.*.* 4 gru 2020 14:36

    emerytka

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Piotr Ł. #3015494 | 5.173.*.* 2 gru 2020 22:18

    Brawo Janek!!! Jesteś wielki! Do zobaczenia na ścieżkach:)

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Wilimiak #3014479 | 89.64.*.* 30 lis 2020 14:28

    Inspirującą historia - brawo Panie Janie & do zobaczenia na trasie;-)

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages