Czwartek, 27 lutego 2020. Imieniny Gagrieli, Liwii, Leonarda

PRZEWODNIK PO BIEGANIU|| Bieganie pomaga w kontaktach. Szybciej pękają bariery

2020-02-10 10:00:53 (ost. akt: 2020-02-10 10:24:42)
Paweł Hofman, nasz sportowy felietonista, autor Przewodnika Po Bieganiu, na słynnym moście na rzece Kwai

Paweł Hofman, nasz sportowy felietonista, autor Przewodnika Po Bieganiu, na słynnym moście na rzece Kwai

Autor zdjęcia: archiwum Pawła Hofmana

Trudno zrozumieć świat biegaczy. Zmienia w nas wiele jak zanurzymy się w nim na całe lata. Zaprzęgnięte w kilometry wnętrze nie pozostawia żadnej komórki leżącej odłogiem. Wszystko odbiera wszystko w podwyższonym sygnale.

Potrzeba wysiłku jest przed wszystkimi odczuciami. To diabelski podszept uzależnienia. Łatwo pogubić się w tej narkotycznej prośbie. Doświadczam tego, każdego dnia. Podobnie jak wielu moich znajomych, ulegam nałogowi. Zakładam biegowe ciuchy w hotelowych luksusach, lub na przydrożnych ławkach. W setkach kilometrów poznaję świat inaczej, niż za szyb autobusów, czy pilotowanych przekazów. Biegowy rytm pozwala na dostrzeżenie tego, co umyka wcześniej.

Europa jest bardzo podobna. Pełne biegaczy od lat trasy biegowe, nie zwracają uwagi na to, czy biegamy, czy spacerujemy. Staliśmy się częścią tej społeczności. Pamiętam doskonale jak dziesiątki lat wcześniej znaczące postukiwanie w czoło towarzyszyło mi i wielu kolegom, czy koleżankom w treningu. Teraz nawet kierowcy często nas pozdrawiają, zwalniając przed kałużą.

Biegowy świat ewaluuje szybciej, niż ten wcześniej w polskim wydaniu. Smartfonowa dostępność informacji wypuściła biegową forpocztę tworząc przyczółki przyzwyczajenia tam, gdzie inni muszą dbać o każdą kalorię. Wszędzie najbardziej radosne reakcje okazują dzieci. Biegną czasami ze mną bawiąc się wysiłkiem. Skąd jestem? Dlaczego biegnę? To standardowe pytania. Z nimi najszybciej łapie się kontakt. Są naturalne w nim.

Wiem jak smakuje skwar pustyni. Pamiętam w płucach trzydzieści na minusie w rozbieganiu bez termo bielizny. Biegowe podróże. Mogę o nich opowiadać godzinami… Gruziński pasterz w górach Kaukazu na pytanie, czy mogę bezpiecznie poczłapać ścieżką pod nią odparł "No możesz, tylko po co? Przecież będziesz i tak musiał wrócić."

Tam, gdzie jest trudno, bardziej dba się o to, aby oszczędzać siły. Młodzi tunezyjscy lekkoatleci po zdradzeniu im, nie tylko biegowego stażu, odpowiedzieli z uśmiechem: U nas w tym wieku, to już się tylko karmi wielbłądy. A wspólne rytmy były naprawdę szybkie.

Zakręciłem się mocno na mostkach i ścieżkach na rozbieganiu w Kambodży. Policyjna drogówka, martwiąc się o mnie pomogła mi znaleźć drogę do hotelu. 52-letnia średnia życia w tym kraju uzasadniała troskę o biegowego turystę i chyba też poziom życia w tym potwornie biednym społeczeństwie. Służbowa odznaka dla mnie w zamian za mały suwenir finansowy, to również sposób na dorobienie do pensji.

Zatrzymaną w dżungli na kilkanaście sekund melodię cykad usłyszy każdy. Dziwny stan ciszy niepokoju, nie wróży nic dobrego. Dobrze, że nie byłem sam na treningu. Słyszę do tej pory Birmańczyka, który po prostu stwierdził: Musisz być bardzo bogatym człowiekiem, marnując energię, którą można przeznaczyć na pracę.

Doceniam inaczej polski poziom życia po takich spotkaniach. Cywilizacja dobrobytu stała się faktem także u nas. Człowiek w wysiłku jest dobrze oceniany przez innych. Zdaniem wielu, zasługuje na szacunek. I na poczęstunek rakiją na serbskiej prowincji w wiejskich zaroślach przez produkujących ją mieszkańców. Lubię ją, ale nie myślałem, że może być... aż tak mocna. Ten gest ciut spowolnił mój powrót.

Wszędzie są ludzie bardzo ciekawi innego człowieka. W obrzeżach indyjskiego miasta bardzo wczesnym porankiem wpadłem na Korima trenującego tylko rano ze względu na upał. Poprowadził mnie sobie znanymi ścieżkami 12 km. Ten młody chłopak biegał tylko po to, aby osiągnąć poziom wytrzymałości na potrzeby indyjskiej armii gwarantującej mu ucieczkę do poprawy bytu. Nic nie wiedział o zasadach treningu, ale miał w sobie instynkt jak to robić. Zaskakujące było to, że wiedział na jak długo zanurzać się w zakresy, aby sobie nie zaszkodzić w rozwoju.
Fot. Paweł Hofman


Chiński Mur. To tam spotkałem Amerykanina, który podobnie jak ja truchtał po nim w miejscu, do którego nie dochodzili już turyści. Zaskoczeni Chińczycy, co chwilę chcieli sobie z nami robić foto.
Bieganie pomaga w kontaktach. Szybciej pękają bariery. Traktują cię jak równego sobie, kiedy się do nich uśmiechniesz, czy zagadasz. Nikt cię nie odbiera jako zagrożenie. To okazja do potwierdzenia informacji medialnych, także o nas. Wszyscy; wiedzą wszystko, o wszystkich. Tylko nie każdy ma możliwość weryfikacji tego.

Dziesiątki krajów. Setki, setki kilometrów doświadczeń. Informacje zdobywane w taki sposób są bezcenne w ocenie świata. Uczą tolerancji i szacunku. Każdy wyjazd jest inny. Każdy jest poznawczy. Podobnie jak lotniska na których czasami podczas międzylądowań, aby nie zgnuśnieć, też trzeba pokręcić na taśmach ruchomych ścieżek minuty pozwalające znieść następne godziny lotu.

Internet zbliżył i zmienił świat. Zakręcił nami w odbiorze społecznym i fake newsowym przekazie. Dotknięcie świata przez okienko smartfona, jest często odmienne od rzeczywistości.

Nie wiem, ile jeszcze uda mi się wytupać po światowych ścieżkach. Za mną kubańskie bezpieczne klimaty i meksykański hałas. Skandynawski obowiązek dbania o formę. Karzące spojrzenia wyznawców Tory. Pustynne piaski i plażowe kilometry. Tajskie przyjazne zakresy biegowe z Rosjanami. Szum ulic śródmieścia metropolii i skromność ich przedmieść. Smak pekińskiego smogu, daleko inny od naszych zadymionych miast. Olimpijskie greckie i bałkańskie wybiegania, Twarde plaże w Omanie i Dubaju i wiele innych poutykanych w pamięci widoków. Także dziesiątki tysięcy kilometrów po naszych polskich lasach i parkach z widokiem obok, którego z przyzwyczajenia nie zauważamy. Zawsze wracam do niego z radością...

Trening 10-16 lutego. Postarajmy się zmienić typową trasę w mocniejszym tygodniu..
Poniedziałek. Wolne.
Wtorek. Rozbieganie z ABC techniki. 5 x20 sz. skip A w marszu i z tego mocno pod górkę 60 m – i wracamy truchtem p. 1-2 min - 8-12 km
Środa. Rozbieganie narastające od truchtu 15 min i przyśpieszamy 10 min t-135, 10 min t-145, 8 min 165, i 15 min trucht z 4 x60 -100m - 6-10 km
Czwartek. Rozbieganie do 40 min z sprawność ogólna w ciepłym 30 min..
Piątek. wolne
Sobota. Rozbieganie z 4 x100m 20-30 min + Zabawa biegowa na pętli w crossie 4 min, 3 min, 2 min, 1min, 30 sek. Przerwa w truchcie i marszu długa jak biegany odcinek – 8-16 km. Można x 2
Niedziela. Wolne od biegania.

Za tydzień – Dechatlon. Czy wiesz skąd się wzięło biegowe logo Kalenji.

Paweł Hofman, trener lekkiej atletyki


Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Roczna prenumerata e-wydania Gazety Olsztyńskiej i tygodnika lokalnego tylko 199 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages