Niedziela, 17 listopada 2019. Imieniny Grzegorza, Salomei, Walerii

PRZEWODNIK PO BIEGANIU|| Asia. Sport przydaje się w policyjnej pracy i wychowaniu dzieci

2019-10-01 09:08:27 (ost. akt: 2019-10-01 09:24:13)
Rodzina to najwierniejsi kibice. Tu tuż po biegu przez przeszkody z synem Szymonem i córką Alicją

Rodzina to najwierniejsi kibice. Tu tuż po biegu przez przeszkody z synem Szymonem i córką Alicją

Autor zdjęcia: archiwum Joanny Kwiatkowskiej

Sport dyscyplinuje rodzinny czas. Uczy nas wszystkich wykorzystania każdej minuty, tworzy nawyki dla naszych dzieci. Sprawność wszystkich jest nagrodą za każdy trening. No i ten stan ciszy jak wracamy do domu, wynikający z braku energii na drobne przepychanki.

Lekcje wychowania fizycznego poza bieganiem na dłuższych dystansach podobały mi się. Wszystko, co było szybkie i wiązało się z walką w grach zespołowych było dla mnie, jednak sprawdziany sprinterskie i siłowe dawały mi najwięcej radości.

W wieku 13 lat zawirowania zdrowotne. Zwolnienie z w-f-u do końca szkoły podstawowej. W szkole średniej dziewczyny, które lubiły sport, podobnie jak ja grały w siatkówkę. No i te kółeczka wokół bagienka. Wszyscy z Budowlanki znali tam każdą dziurę. Nie powiem, że kochaliśmy te kółka. Ale jak trzeba to trzeba. Teraz wspominam to z uśmiechem.

Studencki w-f dla mnie był inny niż potrzeby moich koleżanek. Lubiłam ten czas. Dyplom z fizyki medycznej z zastosowaniem nowoczesnych technik dał mi wiedzę z obróbki filmów z kamer przemysłowych. To chyba był początek moich marzeń o pracy w policji. Podyplomowa informatyka z młynem zajęć i testy sprawnościowe do policji. Wszystko w tym samym czasie.
Głowa wytrzymała, jednak na testach pękła mi kość strzałkowa. Adrenalina. Z nią można wszystko. Sześciomiesięczny kurs w Szczytnie — to nie była zabawa. Sportowa adaptacja pomogła mi przejść przez niego bez większego bólu.

Praca, rodzina, dzieci. Nic nadzwyczajnego. Taka kolej rzeczy. W wieku szkolnym, rolki miałam opanowane do perfekcji. Po urodzeniu córki wróciłam do nich. Godzinka jak najczęściej, aby wrócić do formy. No i rower. To on dał początek wszystkiemu, co wiąże się z naszą aktywnością. Nie było wyjścia. Zamontowaliśmy fotelik i kilometry leciały.

Drugie dziecko i powtórka z rozrywki. Rolki, rower i .. bieganie. Czasami. Podobno szybciej można tu i tam poprawić sylwetkę. Jednak, jeszcze nie czułam tego sportu. Siostra podarowała nam przyczepkę rowerową. Dzieciaki do dwupaka i do centrum miasta, aby pozałatwiać to, co inne mamy po prostu muszą. Szybciej, taniej i wygodniej. No i to doznanie, że wszystko co kula się za mną w przyczepce widzi mnie i może będzie naśladować. Weekendowe wspólne wyjazdy z mężem dopełniały tydzień. To był jedyny możliwy czas, aby razem uczyć dzieci radości z tego co nas kręciło. Starsze na holu rowerowym, a młodsze w przyczepkę i do babci. Do Siemian - 25 km w jedną stronę.

Scenariusz jak w wielu rodzinach obok nas w Iławie. Pomagaliśmy sobie wzajemnie. Na wymianę informacji i sprzętowe nowinki zawsze można było liczyć. Odkryłam zumbę – wariactwo doznań. Jednak szukałam dalej. Bingo. Trampoliny w iławskim Fithousie. Każdą złość zmieniają w radość.

Zumba z Akademią Wyjątkowego Rodzica, trampoliny, rower, łyżwy i trening obwodowy przeplatały się tygodniami. Bieganie dołączyło później.

Pierwszy start - nie pamiętam go wcale. Po prostu nastąpił. Naprawdę nie pamiętam. Za to pamiętam ściganie na jednym z najszybszych biegów w Polsce. Iławska Nocna Piątka IPB. Dla mnie lecieć 5 kilometrów po 4.45/km to była formuła 1. Czuję ten bieg do dziś. Radość z szybkości i wiara , że droga do biegania poprzez sprawność ogólną, to był właściwy wybór.

MTB –owe wariactwa; Iława, Lubawa, Lidzbark Welski, Rybno, Susz. Cudowne tereny urozmaicały kalendarz startów. Policyjna praca ma przełożenie na to jak odbieram imprezy. Patrzę na to, co innym umyka. Zabezpieczenie i te wszystkie rzeczy, które się z nim wiążą, są w nas przed wynikiem. Tak już jest. Biegnący lekarz zawsze się zatrzyma jak ktoś potrzebuje pomocy. Praca, służba. Jak zwał tak zwał. Nie da się tego zagłuszyć zmęczeniem. I właśnie w nim odszczep główki kości ramiennej podczas rywalizacji na kolejnym biegu z przeszkodami. Wytrwałam dzięki życzliwości wolontariuszy. Śmieję się: ośli upór, czy adrenalina? Pewno jakaś krzyżówka tego. Ola Drozdowska w swoim Fithousie musi poczekać troszkę. Wrócę tam. To moje miejsce na czucie sprawności. Także na reset po pracy i domowych obowiązkach.

Jak tylko mogę startuję z dziećmi. W nadziei, że trwale zaszczepię w nich wartości wynikające ze sportu. Moja siostra lubi sport – podziwia spokojnie jego trudy obserwując nasze wariactwa. Namawiam ją do większej aktywności. Wiem, macierzyństwo ją ogranicza. Ciut siłowni z bobasem na razie wystarczy. Brat – wszystko, poza bieganiem jako samodzielną konkurencją. Mąż, trenuje i czasami organizuje imprezy sportowe.

Stado rodzinne - to stado. W starcie, na treningu i obok jak tylko pozwala czas. Dzieci powoli rozumieją rodzicielskie pasje. Ich sprawność czuję codziennie w domu jak uganiają się za zwierzakami. To dopiero runmagedon.

Gdy tylko mogę - priorytetem są charytatywne sportowe imprezy. Pomagam i biorę udział. Wierzę w ich moc i przekaz. Błotna masakra w Gdyni czy Hardcore w Kocierzy. To wyzwanie. Lubię takie utytłanie w zmęczeniu. Po ukończeniu zawsze zastanawiam się jak to jest. Na trasie masz dość i pytasz kiedy koniec, a gdy dostajesz medal chcesz jak najszybciej wracać. Czary, czy potrzeba sprawności?

Bieg Anioła na gdańskim Przymorzu, czy ściganie się na pasie lotniczym w Gdańsku. Poznań w Dniu Niepodległości. To też część naszej rodzinnej wędrówki. Wracamy tam jak ptaki po zimie. Różnimy się tylko tym, że szlaki co roku ciut inne. Znam swoje możliwości. Nauczyłam się czytać zmęczenie. Rozumiem fizyczność w stopniu mnie zadowalającym. Pomaga to bardzo w policyjnej pracy.

Jestem oficerem prasowym KPP w Iławie. Sport pomaga w kontakcie z młodym pokoleniem. Czuję to. Jest mi łatwiej jak spotykam się z dziećmi i młodzieżą. Rozmawiamy o zagrożeniach na rowerach, crossowych wariactwach, czy zwykłych codziennych sprawach. Nie ściemniam. Mówię jak jest i to nie jest teoretyczny przekaz. Pomaga także w zawodzie. Pewność sprawności zawsze jest plusem dodatnim. Także na policyjnych sprawdzianach czy resortowych rywalizacjach. Pewnie, że fajnie jak zaliczy się na nich pudło. Sztafeta przez całą Polskę - Mundur na Rowerze. To dobre wspomnienie.

Joanna Kwiatkowska - Iława

Asp. Joanna Kwiatkowska, rzeczniczka prasowa komendy powiatowej policji w Iławie, fot. Mateusz Partyga

Trening 30-06 października. Odpoczynkowy miesiąc po sezonie startów.

poniedziałek. wolne
wtorek. Rozbieganie do wyboru ze sprawnością w terenie.
środa. wolne
czwartek. Rozgrzewka 30 min. Przeznaczmy ten dzień na sprawność ogólna w grupie na, ale po 30 min. truchtu.
piątek. wolne
sobota. Marszobieg w terenie – może z dziećmi.
niedziela. Basen. Rower.


Za tydzień – szybkość o której zapominamy.

Paweł Hofman, trener lekkiej atletyki
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. KOKO #2798167 | 176.221.*.* 1 paź 2019 15:45

    Kobieto, zabierzcie się za robotę w policji a nie rób z siebie pajaca.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages