Czwartek, 14 listopada 2019. Imieniny Emila, Laury, Rogera

PRZEWODNIK PO BIEGANIU|| Sport — ten duży i mały — wrósł w miasto Iława

2019-07-01 18:57:45 (ost. akt: 2019-07-01 12:54:56)
Mama Gabrieli Grzywacz (młoda tenisistka stołowa Jezioraka Iława) przypina jej numer startowy na VIII Iławskim Półmaratonie (2018 r). W Iławie dyscypliny i ich reprezentanci bardzo często przenikają się

Mama Gabrieli Grzywacz (młoda tenisistka stołowa Jezioraka Iława) przypina jej numer startowy na VIII Iławskim Półmaratonie (2018 r). W Iławie dyscypliny i ich reprezentanci bardzo często przenikają się

Autor zdjęcia: Mateusz Partyga

Często podczas oglądania zawodów sportowych, happeningów, zastanawiam się: Czy jest to efekt aktywności działających w środowisku stowarzyszeń, czy jednorazowa nadczynność miejscowych włodarzy? Bo tak wypada przy okazji obchodów jakiś tam Dni.

Przez dziesiątki lat w zawodowej pracy w iławskim środowisku ewaluowałem wraz ze zmianami systemu. Prowokowałem też, szczególnie po roku 2000 sportowe wydarzenia.

Najbardziej zaskakuje mnie w Iławie zrozumienie potrzeb wynikających z aktywności różnych grup społecznych przez Iławskie Centrum Sportu, Turystyki i Rekreacji, które czasami, pewnie burcząc coś pod nosem, zgadza się na pomoc w realizacji sportowych eventów. Wiem z doświadczenia, że nie zawsze pomysły są przemyślane do końca, ale jak już osiągnięto kompromis, powstawały klimatyczne wydarzenia.

Ich zasięg i ranga, czarowała widzów.
Przewalały się przez miasto imprezy rangi mistrzostw Polski. Szanse na zrobienie minimów na mistrzostwa świata czy olimpiadę. Mecze międzynarodowe pierwszych reprezentacji Polski. Czy zwykłe sportowe zmagania. Dla każdego coś innego. Iławianie byli zaskoczeni ich różnorodnością. Czy wszyscy? Na pewno nie. Większość dowiadywała się po czasie o imprezie i z troszkę naburmuszoną miną wymieniała między sobą uwagi - gdybym wiedział...

Czy rzeczywiście kulała informacja o tych wydarzeniach? Czy jakoś trudno nam zmienić przyzwyczajenia do domowych trwań w wolne dni i popołudnia? Obstawiałbym ten drugi wariant. Nawyki zamykały nas w domu. Myślę, że tak było wszędzie.

Aktywność społeczna nadrabia zaniedbania poustrojowe w tym zakresie. Zrozumienie przyszło później zmieniając powoli społeczne przyzwyczajenia. Miasto to my. Fala pomysłów na to jak udręczyć mieszkańca fizycznie, zalała nie tylko Iławę. Mam empatyczny stosunek do tego środowiska. Byłem ponad 30 lat mieszkańcem Iławy, a z perspektywy trójmiejskich imprez potrafię docenić jej sprawność organizacyjną. Tak mi się przynajmniej wydaje.

W dużych miastach oglądalność zawodów robi się sama. Ilość mieszkańców wypełnia hale, czy stadiony. W małych - na poklask trzeba zapracować bardziej. Wielkomiejskie imprezy przyciągające tłumy uczestników gubiąc w wielkości niedoróbki. W mniejszych środowiskach, każdy błąd; sponsor, widz i uczestnik widzi jak na dłoni.

Stowarzyszenia sportowe są wszędzie. Ich rozwój zależy od wsparcia przez miasto. I nie chodzi tu tylko o przysłowiową kasę.


Zagospodarowywanie pomysłów prezesów stowarzyszeń, czy indywidualnych olśnień, to czasami kosmiczne wyzwanie dla miejskich jednostek. Szczególnie wtedy, jak to jest jednorazowy zapał wg zasady: Ja zacząłem, a później jakoś to będzie. Niech inni się martwią w kontynuacji.
Cykliczność imprez wymaga wielu starań.

Iława osiąga kompromis w pracy na styku samorząd – stowarzyszenia sportowe. Zarówno w zrozumieniu problemów, jak również w finalnym porozumieniu podczas organizacji zawodów. I ma nadzieję, że postępująca polaryzacja społeczna nie zmieni tego.

Partnerstwo dobrze zrozumiane przyciąga do 35- tysięcznej „metropolii” coraz to nowe zmagania, dokładając pracy zadyszanym przez cały rok instytucjom. Tego już nie da się zatrzymać. Jakiekolwiek zmiany zmiotą tych, co staną na drodze aktywności stowarzyszeń. Sport ten duży i mały, wrósł w miasto Iława.
Ligi, większe i mniejsze rywalizują na okrągło przez cały rok, różniąc się tylko piłką używaną do uzyskania wyniku. Basen, to przysłowiowe pudełko sardynek. Zakładka jak w triathlonie na torze pływackim jest normą. W zimowym treningowym biegu ‘Zasuwają” po lasach. Nocna Piątka IPB to jedna z najszybszych w Polsce gonitw. Iławski Półmaraton LA Rive nie tylko uczył się organizacji biegowych zmagań razem z służbami i uczestnikami. Rozrósł się w dwudniowe święto biegania, zagospodarowując wszystkie grupy wiekowe. Wyścig Pięciu Jezior – MTB Maraton, szaleje po lesie. Wiatry zapraszają na Duży Jeziorak w optymist-ycznej edukacji w nadziei na żeglarskie - olimpijskie szanse. Jachty kabinowe z pasją walczą o miejsce na podium w Pomarańczowych regatach halsując między wyspami. Wioślarze Wiru z przerażeniem w oczach na widok smoczych łodzi doskonalą swoje tempa. A pierwsza edycja Ultra Jeziorak w swimrunie, to zwiastun nie tylko w polskiej rywalizacji.

Sporty walki tylko czekają, komu spuścić treningowy łomot. Tenis ten duży i ten stołowy zaprasza. Taniec towarzyski z wdziękiem towarzyszy niejednej imprezie. Biegowe grupy rywalizują nie tylko w nazwie. Lotnicza Majówka w organizacji widowiska z szybkością MIG – a promuje miasto. Lodowisko zaprasza, aby na końcu ostudzić sportowe emocje. Naliczyłem ponad 70 imprez w kalendarzowym roku. Czy to dużo? Tak. Czy jeszcze mało. Nie wiem.

Pomimo wielu interesów środowiskowych, jak jest potrzeba, wszyscy pchają pomimo problemów sportowy wóz w jedną stronę. Piłkarze, biegacze, triathloniści, siatkarze, karatecy, nauczyciele w-fu.


MTB -owcy jak nie przejadą biegaczy, to zabiorą ich na ramę. Orka jest wszędzie, daje pracę i uczy pływackiej sztuki. Wszyscy wspierają wszystkich, nawet jak tego nie czują. W rywalizacji amatorskiej i profesjonalnej. Również w charytatywnej pomocy dla tych, którzy nie mogą sami sobie pomóc. To ogromna wartość dodana. Miejscowe media w glikolizie beztlenowej dysząc ogarniają przekaz.

Zgrzytów też jest wiele. Maszyna czasami ledwo zipie w organizacji. Ludzkie charaktery trzeba czasami oliwić. Demokratyczne zmiany w obrębie piłki nożnej cieszą.
Wszytko się toczy sprawnie z roku na rok i mimo wielu uwag, nikt się na nikogo do końca nie obraża. Jeśli tak, to na krótko. Na finiszu zrozumienie, że nic na skróty – otrzeźwia. Nie tylko w ocenie. Również w zrozumieniu zasad.

Najbardziej jestem dumny z tego, że tworzy się społeczeństwo z radością z codziennego ruchu. Ruchu, który swoje rywalizacyjne akcenty przenosi na weekendy. I tak powinno być. Jak szkoły przeniosą w swoje rozgrywki na popołudnia i w wolne od nauki dni zmiany się podomykaja. Sport w rywalizacji jest propozycją dla dzieci. Nauka to obowiązek. Uczniowie nie powinni z nauczycielami wybierać go kosztem edukacji.

Trening 1-7 lipca. Troszkę luzu.
poniedziałek – wolne
wtorek – Rozbiegnie z 4-8 x 50-80 m podbieg (łagodny) + co drugi 100m lekko z górki– 6-12 km.
środa – rozbieganie 30 min. + 4-8 x 20 sek. p. min. w truchcie – 8 km max.
czwartek – stadion. Rozgrzewka + 2 x (200, 300, 400m) p. 4 min, między serią 5 min. Szybkość: jak 100m w 400 m 22 sek. to w 300- 21 sek. , a w 200 - 20 sek/100m. Jak po 24 sek. na 400m (to 23, 22 w następnych na 100m). Na koniec - trucht na boso.
piątek – wolne
sobota – Rozbiegnie z 1-3 x 5 min (II zakres-t-170 -175) p. 5 min w marszu i truchcie – 10-14 km
niedziela – wolne od biegania


Za tydzień. Sprawność ogólna – amatorzy nie mają na nią czasu.

Paweł Hofman, trener lekkiej atletyki
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages