Poniedziałek, 22 kwietnia 2019. Imieniny Łukasza, Kai, Nastazji

PRZEWODNIK PO BIEGANIU\\\ Polansujmy się troszkę

2019-03-11 11:27:57 (ost. akt: 2019-03-11 11:44:18)
Zdjęcie jest ilustracją do artykuły — start Iławskiego Półmaratonu 2018

Zdjęcie jest ilustracją do artykuły — start Iławskiego Półmaratonu 2018

Autor zdjęcia: Mateusz Partyga

Lekkoatletyka to samospełniające się proroctwo uzależnienia od sprawności w obietnicy olimpijskich szczytów. Wszyscy, którzy wchodzili do jej królestwa mieli marzenia bycia nr 1. Tak było zawsze. To marzenie dotyczyło każdego, kto dłużej zagościł na treningach. Każdego, kto poczuł radość postępu, motywację wynikającą ze zrozumienia przegranej czy satysfakcję z samej walki o wynik.

Wiele lat wcześniej lekkoatletyczne sekcje klubowe pękały w szwach. Ilość chętnych wypełniała szatnie i przekraczała czasami możliwości trenerskiej opieki. Sport był wtedy formą awansu społecznego, a wynik stwarzał możliwości wyjazdowe, o których inni mogli tylko pomarzyć. Zagraniczne wojaże niedostępne dla ogółu stawały się możliwe. Słabsi też mieli swoje wrażenia z podróży za darmo po całej Polsce w rywalizacji sportowej.

>>> Noclegi, przejazdy, diety. Letnie i zimowe obozy sportowe na koszt klubów przyciągały do sportu. Ilość zawodników trenujących wyczynowo lekkoatletykę była naprawdę imponująca. Rywalizacja w ligach klubowych tworzyła klimat, który pamięta wielu z nas. To był inny czas dla tej dyscypliny. Czy lepszy. Nie. Inny, pełen wzajemnego wsparcia, którego doznajemy do tej pory.

Przetrwały przyjaźnie, koleżeństwa. Pomoc, którą wyświadczamy sobie wzajemnie po wielu latach.
Amatorskie bieganie w takim licznym dzisiaj wymiarze nawet nie raczkowało. Nie wypadało po trzydziestce klepać kilometrów dla przyjemności. Czas sportu wyczynowego mijał i amatorskie co nieco wygasało. Nieliczni przedłużone kariery przenosili się na zachodnio-europejskie ulice dorabiając sobie w markach całkiem przyzwoite tantiemy. To właśnie oni zauważyli kolorowe potrzeby uczestniczenia w tych imprezach nie tylko dla zysku. Przenieśli wirus zabawy w bieganie na nasze ulice.

>>> Kilkanaście lat temu setki biegowych imprez wydawało się nieprawdopodobne w Polsce. Nastąpiła moda. Czasami trudna do zrozumienia dla niebiegających. Ale nawet przez nich zauważona i troszkę podglądana z nutką zazdrości. Powoli wszyscy się znają na biegowej sztuce.
I dobrze. Rodzące się co chwilę nowe biegowe inicjatywy rozpychają się na rynku w poszukiwaniu produktu jakim są biegacze.

Produkt biegowego systemu. Często spotykam się z tym określeniem. Nie obrażam się na niego. Więcej. Jestem dumny z wyprodukowania wielu moich biegowych koleżanek i kolegów. Należymy do tej samej kategorii lanserów swojej pasji. To też takie dziwne słowo. Lans to w słuchowym doznaniu stwierdzenie dotyczące chwalenia się w obnoszenia z czymś pozytywnym. W tym przypadku nie dotyczy materialnych sukcesów. To nie szpan wzbudzający często pogardę. Lansujemy się na portalach społecznościowych, bo mamy czym. Chwalimy się z osiągnięcia sprawności bez cienia wstydu. I dobrze. Pokazujemy cudowne miejsca odkrywane przy okazji wysiłku. Tworzymy nowe kategorie zmagań. Wszystko z lansu. Nic nas to nie kosztuje.

Wzajemne wsparcie na facebooku dodaje motywacji. Widzimy swoje błędy, pomagamy sobie. Dostajemy hejtowe negacje jak sobie pozwolimy na przekroczenie bariery smaku. To nie tylko uczy społecznie. Również rozwija wiedzę treningową. Pomagamy sobie nie tylko w trudnych przegranych momentach, kontuzjach. Doznajemy podziwu w zwycięstwach czy rekordach życiowych. Bieganie w różnych wiekowych kategoriach ma swój urok. To niematerialne bogactwo dostępne dla każdego. Nieprawdopodobne doznanie bogactwa dostępnego dla wszystkich. Zadziwiające są motywacje do wysiłku.

Lans to biegowa burza mózgów. Nawet najbardziej absurdalny wpis dotyczący biegania może przynieść epokowy wynalazek. Żeby tylko nie był szpanem.
Jak w tym wszystkim mieści się obecnie lekka atletyka?
Cudownie pozwala poczuć się każdemu częścią olimpijskiego finału. Jest troszkę inna. Tworzona już nie z motywacji awansu społecznego. Raczej w oczekiwaniu ekonomicznych profitów w pułapce uzależnienia od wyniku. Ale atmosfera zrozumienia do wysiłku z racji samego treningu, mimo nowoczesnych obiektów i metod szkoleniowych jest podobna. Łączy pokolenia te z przed półwiecza z obecnymi. Motywacja w pogoni za rekordem jest podobna. Współcześni lekkoatleci z czołówki krajowej to też lanserzy pozytywnych przekazów. To również produkt systemu. To znamiona czasu. To oni nakręcają przemysł oferujący nam – amatorom, cuda nie zawsze potrzebne do biegowych radości. Dlatego społecznościowe przekazy buforują te, które są delikatnie mówiąc zbędne.

Młodzi adepci królowej sporu pokazują w mediach społecznościowych każdy swój krok. Nowinki techniczne poszerzają możliwości innych. To też darmowa lekcja wiedzy. Bardzo pożytecznej w gąszczu informacji, które musi przecedzić biegowy amator.

Lekkoatletyczny czub odleciał nam w możliwościach wysiłku pozostawiając podziw dla wyniku. Jednak coś nas z nim łączy.

Obok nas jest wiele osób z tej kategorii, zawodników którzy z wielu rożnych przyczyn nie znaleźli miejsca w mityngach klasy światowej. Szczecińska Zabiegana Para to piekielnie mocna dwójka cudownych młodych ludzi biegających w zawodach obok nas. Dzieli się czuciem pasji wysiłku. Iławska Para na Dystansie słabsza w wynikach, ale w biegowym przekazie mega profesjonalna. Gdański Adaś Trenuje z turbo wariactwem wiedzy. To tylko mała cząstka tych, którzy wskazują nowe - w starym bieganiu. Młode pokolenie nadchodzi. Może raczej nadbiega. Jest naprawdę mądre. Obserwuję ich. Zaufajmy im. Skonfrontujmy medialnie lans starego i nowego pokolenia tworząc własną sprawność.

Trening 11-17 marca
Polansujmy się troszkę

poniedziałek - wolne
wtorek - rozbieganie + 2x 30 szt. skip A,B,C p. w marszu 1 min i 150m przebieżka (po każdym skipie) - 8-12km
środa - rozbieganie do 1h z 4-8 x 1 min p. 2 min w truchcie i marszu – do 12 km
czwartek – Sprawność ogólna po 6 km rozbiegania (terenowa siłownia )
piątek - wolne
sobota - rozgrzewka 30 min + 1-2 x 2km (doprogowo) p.5- 8 min w truchcie i marszu -10 -16km
niedziela - rozbieganie, marszobieg do 1h. Rower lub wolne


Za tydzień – 3-maratony. Dzień po dniu. Ludzie maja różne motywacje.

Paweł Hofman, trener lekkiej atletyki
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages