Rafał Szulc zaprasza na wystawę swoich rzeźb w metalu

2018-07-09 15:06:46(ost. akt: 2018-07-09 16:54:17)
Rzeźby w metalu Rafała Szulca można oglądać w Galerii IST-art przy Amfiteatrze im. L. Armstronga w Iławie w każdy weekend do 8 sierpnia

Rzeźby w metalu Rafała Szulca można oglądać w Galerii IST-art przy Amfiteatrze im. L. Armstronga w Iławie w każdy weekend do 8 sierpnia

Autor zdjęcia: Magdalena Rogatty

Do 8 sierpnia można zobaczyć niezwykłą wystawę rzeźb w metalu Rafała Szulca, pochodzącego z Pikusa. Na co dzień zajmuje się kowalstwem artystycznym, ale pragnienie tworzenia prac niezależnych było w nim od zawsze. W sobotę odbył się jego pierwszy w życiu wernisaż. Galeria przy iławskim amfiteatrze była pełna gości.

Artysta od niedawna jest członkiem Stowarzyszenia Twórców Regionu Iławskiego. Jak mówi, ogromne wsparcie otrzymał od szefa stowarzyszenia Marka Kałuży, który ośmielił go do zaprezentowania prac i jest jego wiernym patronem.
Rafał Szulc urodził się w Pikusie w gminie Iława i jak sam mówi, to jest jego miejsce na ziemi. Tu ma rodzinę, dom i coś na pograniczu warsztatu i pracowni artystycznej. Jest samoukiem. Od najmłodszych lat czuł powołanie do rysowania i miał do tego niebywałą smykałkę. Z różnych, niezależnych od siebie przyczyn, nie było mu dane ukończyć szkoły artystycznej, ale niewątpliwy talent i warsztat wciąż rozwija na różnych polach. Głowę ma pełną pomysłów artystycznych, które konsekwentnie realizuje. Rzeźba w metalu to bardzo trudne, wymagające siły fizycznej i czasochłonne zajęcie. Praca nad jedną z rzeźb, przedstawiająca wiolonczelistkę, trwała pół roku. Wciąż poszukuje nowych środków wyraz, ale nie ukrywa, że ogromną inspiracją i fascynacją jest dla niego twórczość Zdzisława Beksińskiego.
— Na co dzień zajmuję się kowalstwem artystycznym - mówi Rafał Szulc. — Kowalem i to z zamiłowania był także mój dziadek Zygmunt, zatem można mówić chyba o rodzinnych skłonnościach. Jestem bardzo szczęśliwy, że udało się zorganizować moją pierwszą w życiu wystawę, gdzie prezentuję prace zupełnie niezależne, po prostu moje. Moje rzeźby bywały już na wystawach, ale raczej na zbiorowych i głównie za granicą, m.in. w Niemczech. Jak to w życiu, znajomy dostał ode mnie prezent, ktoś go zobaczył, spodobało się i też zapragnął mieć coś podobnego. I tak tworzyłem kolejne prace.

Kiedy zaczęło się tworzenie na poważnie?
— Tak naprawdę od dziecka uwielbiałem wszelkie prace plastyczne, ale nie było wielu możliwości... Ciągnęło mnie jednak do tego i byłem zdeterminowany - wspomina Rafał. — Przyszedł taki moment w życiu, że musiałem wyjechać z kraju żeby zarobić. Trafiłem do Włoch, konkretnie do Werony i tam zająłem się kowalstwem artystycznym. Moje pomysły i praca były tam docenione. Włochy to miejsce, gdzie roi się od pięknych miejsc, przedmiotów a tym samym wszelkich inspiracji. Czteroletni pobyt tam można powiedzieć, że mnie natchnął. Po powrocie w 2007 roku zacząłem tworzyć swoje rzeźby z metalu i tak jest do dziś. Korzystam głównie z odpadów metalowych, skrawków. Moje prace to osobiste spojrzenie na świat. Starsza córka Weronika także rzeźbi w pracowni Marka Kałuży i dostrzegam w niej naprawdę wielki potencja, z czego bardzo się cieszę.
Rafał Szulc jest także zapalonym Harley'owcem, stąd z pewnością na wystawie rzeźba przedstawiająca motocykl.
Wystawa rzeźby w metalu Rafała Szulca jest do obejrzenia do 8 sierpnia, w każdy weekend, w Galerii przy iławskim amfiteatrze. Do jesieni wystawa będzie krążyć po różnych miastach, trafi m.in. do Lidzbarka Welskiego i Żuromina. Krótko mówiąc. Zaczyna żyć swoim własnym życiem.

Zaproszenie na wernisaż, który odbył się w sobotę 7 lipca, zaproszenie przyjął m.in. burmistrz Iławy Adam Żyliński, radni miejscy oraz wielu innych gości, który było około setki.

m.rogatty@gazetaolsztynska.pl

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5