Poniedziałek, 19 listopada 2018. Imieniny Elżbiety, Faustyny, Pawła

Bomem w głowę na dobry początek, czyli jak żeglarki z Iławy podbiły Polskę!

2018-06-25 19:22:32 (ost. akt: 2018-07-13 12:51:13)
Wiktoria Gołębiowska i Agata Barwińska (obie MOS Iława), a między nimi tytułowy bom. Iławianki przybijają piątkę po wyścigu medalowym podczas Mistrzostw Polski 2017

Wiktoria Gołębiowska i Agata Barwińska (obie MOS Iława), a między nimi tytułowy bom. Iławianki przybijają piątkę po wyścigu medalowym podczas Mistrzostw Polski 2017

Autor zdjęcia: archiwum żeglarek

SPORT BEZ GORSETU\\ Słaba płeć? Na pewno nie w żeglarstwie! Tu nie ma miejsca na słabości. Psychicznie i fizycznie trzeba być twardzielem, właściwie twardzielką. Tak jak dwie żeglarki z Iławy, które zdominowały krajową rywalizację w olimpijskiej klasie Laser Radial.

Na łódkę tylko bez gorsetu! Tu trzeba być sprawnym, szybkim, skutecznym — o usztywnieniu nie ma mowy. Pracy i wysiłku, zwłaszcza w przypadku olimpijskich klas jednoosobowych, jest multum.
— Podczas jednego dnia regat spalam na wodzie około 3000 kalorii — podaje ciekawą statystykę Wiktoria Gołębiowska z MOS-u Iława, aktualnie trzecia zawodniczka w kraju wśród seniorek, mistrzyni wśród juniorek (najbliższe mistrzostwa Polski we wrześni w Górkach Zachodnich), a przede wszystkim: mistrzyni Europy juniorek.

Ta ilość spalonych kalorii może robić wrażenie zwłaszcza na osobach, które uważają żeglarstwo za sport łatwy i przyjemny, a już na pewno taki, który nie wymaga wielkich nakładów sił. Przecież siedzi się jedynie w łódce, a całą robotę robi wiatr. Akurat tu siła, ale przede wszystkim bystrość umysłu i umiejętność dostosowywania się do zmieniających się warunków, jest na wagę złota.

••• Jeziorak to najdłuższe jezioro w Polsce. Liczy 27 kilometrów i gdy spojrzymy na niego z góry to bardziej przypomina szeroką rzekę, niż jezioro. To właśnie tu pierwsze żeglarskie szlify zbierały dwie reprezentantki Polski w klasie Laser Radial. Zarówno Agata Barwińska, jak i Wiktoria Gołębiowska to zawodniczki wychowane w Międzyszkolnym Ośrodku Sportowym — jednym z najważniejszych, najprężniej działających, a także przynoszących największą chlubę miastu iławskich klubów.
Co ciekawe, obie pochodzą z tego samego osiedla: położonego tuż nad brzegiem Jezioraka Lipowego Dworu. No to dodajmy jeszcze, że z Lipowego jest też olimpijczyk z Rio de Janeiro, wioślarz Miłosz Jankowski, który niedawno wraz z Jerzym Kowalskim wygrał zawody Pucharu Świata i wicemistrzostwo kraju na jedynce. Bliskość jeziora w ich przypadku przełożyła się na rozpoczęcie sportowej pasji, która przerodziła się w karierę.

— Do przedszkola chodziłam z Hanią Dzik. Od początku bardzo się polubiłyśmy i postanowiłyśmy pójść razem do stworzonej w szkole podstawowej nr 3 w Iławie klasy sportowej o profilu żeglarskim — wspomina Wiktoria Gołębiowska.

Hanna Dzik i Wiktoria Gołębiowska, kilka lat temu na starej jeszcze bazie MOS-u przy ul. Chodkiewicza, fot. Mateusz Partyga

— O ile Hanka nie miała za bardzo wyboru, bo w jej rodzinie tradycje żeglarskie były ogromne, o tyle dla mnie i mojej rodziny to był początek zupełnie czegoś nowego. Nikt z naszej rodziny nie żeglował, ja byłam pierwsza. Kilka lat później tą samą drogą podążył mój młodszy brat, Jakub — mówi Wika, która zupełnie przy okazji wymieniła swoją przyjaciółkę oraz brata. Dodajmy więc, że Hanna Dzik (aktualnie YKP Gdynia) w przeszłości zdobywała m.in. dwukrotne mistrzostwo świata juniorek ISAF w klasie 420 (wraz z Julią Szmit), a po przesiadce na dorosłą klasę 470 zajęła na przykład drugie miejsce w tegorocznym Pucharze Polskiego Związku Żeglarskiego (w załodze z Antonią Marciniak z Bazy Mrągowo), a reprezentant MOS-u Iława Kuba Gołebiowski na tej ostatniej imprezie wywalczył także srebro w klasie 420 (wraz z Filipem Szmitem z klubu Niegocin Giżycko).

Wracamy jednak do pierwszego treningu Wiktorii — zawodniczki, która niedawno bez najmniejszego problemu wygrała krajowe eliminacje do mistrzostw świata juniorek (były trzy regaty eliminacyjne, iławianka w każdych z nich zwyciężała).
— Szczerze mówiąc, nie wiele pamiętałam z pierwszych zajęć na Jezioraku. Tata później wspominał, że przy okazji pierwszego zejścia na wodę, już będąc na Optimistce, dostałam w głowę bomem [pozioma belka/drzewiec w omasztowaniu jednostki — przyp. red.]. Miałam wówczas stwierdzić, że już więcej na łódkę nie wejdę. Podobno następnego dnia obudziłam się z zupełnie innym nastawieniem i bez żadnego problemu poszłam do naszej dawnej bazy na trening — wspomina Gołębiowska, aktualnie uczennica Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Iławie. Choć — jak przyznaje iławianka — ze szkołą, a konkretnie z frekwencją na lekcjach, ostatnio trochę jest na bakier.

Wiktorię Gołębiowską po zdobyciu mistrzostwa Europy juniorek czekała na ochłodę kąpiel w morzu, fot: Robert Hajduk / Volvo Sailing Days

Wyjazdy na kolejne zawody i obozy treningowe pochłaniają mnóstwo czasu. Reprezentantki Polski nie trenują już na jeziorach w Polsce czy na Bałtyku. Hiszpania, Francja, Japonia, hiszpańskie Baleary — żeglarz zwiedza cały świat. Z Wiktorią rozmawialiśmy akurat na trzy godziny przed startem w bardzo ważnych zawodach — w niemieckiej Kilonii odbywała się właśnie eliminacja Pucharu Europy w ramach wielkiego wydarzenie Kieler Woche (1900 jachtów z całego świata w najróżniejszych klasach!)
— No i właśnie przez te wszystkie wyjazdy mam trochę nieobecności. Według moich obliczeń, to 570 godzin lekcyjnych. Na szczęście mam indywidualny tok nauki, bo w innym przypadku byłoby ze mną bardzo kiepsko na koniec roku szkolnego — słusznie zauważa Gołębiowska.

••• Gdy Wiktoria dopiero uczyła się nazw elementów łodzi, po Jezioraku ostro już śmigała Agata Barwińska. To wzór dla najbliższych kilku pokoleń adeptów sztuki żeglarskiej trenujących w MOS-ie. Dwukrotna mistrzyni Polski seniorek, czołowa zawodniczka Pucharu Świata (w klasyfikacji generalnej właśnie zakończonego cyklu PŚ 2017/18 zajęła najlepsze w swoim życiu ósme miejsce), a dla koleżanek i kolegów z klubu — uśmiechnięta dziewczyna, zawsze służąca dobrym słowem i podpowiedziami (analogicznie: Miłosz Jankowski jest kimś takim dla młodych wioślarzy Wiru Iława, a Maciej Rudol — dla siatkarskiego Zryw-Volley Iława).

Agata Barwińska dwukrotnie z rzędu wywalczyła mistrzostw Polski seniorek w olimpijskiej klasie Laser Radial fot: Robert Hajduk / Volvo Sailing Days

Agata podkreśla, jak dobrą pracę wykonują trenerzy Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego. Jej zdaniem Wojciech Janusz, który trenuje ją i Wiktorię Gołębiowską, to najlepszy szkoleniowiec w klasie Laser Radial w kraju i nie tylko.
— Jak już jestem w Iławie, to często chodzę nad Jeziorak aby popatrzeć na treningi najmłodszych zawodników MOS-u. Super się obserwuje te dzieciaczki, które dopiero co rozpoczęły przygodę z żaglami. Widać, że idą kolejne zdolne grupy, które przyniosą dużo radości i medali naszemu klubowi — przewiduje Barwińska, na której już kilka lat temu największe wrażenie zrobiła właśnie Gołębiowska. Obecnie mistrzyni przebywa w Danii, gdzie ostro trenuje i przygotowuje się na akwenie w Aarhus. W sierpniu odbędzie się tu najważniejsza impreza tegorocznego kalendarza, czyli mistrzostwa świata. Sportowa Iława liczy po cichu na to, że Barwińska w 2020 roku obierze kurs na Tokio i wraz z flotą najlepszych zawodniczek walczyć będzie w Igrzyskach Olimpijskich. Tradycyjnie w starcie w MŚ pomagać jej będzie hip-hopowy numer "Jump around" zespołu House of Pain.
— Dzień regat musi wyglądać u mnie zawsze tak samo. Odpowiednie, prawie zawsze identyczne śniadanie o danej godzinie. Potem ta sama rozgrzewka jak za każdym razem, do portu też muszę koniecznie pojechać o tej godzinie, a nie innej, tak samo przygotowuję łódkę — mówi Agata Barwińska.
— Gdy już jestem na wodzie następuje kulminacja: do uszu wkładam słuchawki i włączam "Jump around" zespołu House of Pain — zdradza Barwińska. Hip-hopowy hit sprzed lat rodem z USA musi dobrze nakręcać Barwińską, o czym świadczą miejsca zajmowane przez żeglarkę w trakcie tego sezonu.

Z kulturą młodzieżową za pan brat jest też Gołębiowska, która jeszcze niedawno śmigała na deskorolce, a obecnie: na hulajnodze.
— W aucie ze sprzętem żeglarskim zawsze mam hulajnogę. W domu czeka druga, wyczynowa, jednak w trakcie sezonu wolę nie ryzykować poważniejszej kontuzji i nie jeżdżę za dużo — mówi Wiktoria.

••• — Tak naprawdę całe zło klasy laser radial w Polsce wzięło się od Agaty Barwińskiej — żartuje trener Wojciech Janusz z MOS-u Iława.
— Nasza zawodniczka w pewnym momencie stała się tak mocna, tak skuteczna na wodzie, że rywalki w walce o krajowe laury dały sobie spokój z pływaniem. Zrozumiały, że jeżeli ktoś ma reprezentować Polskę na igrzyskach olimpijskich, gdzie dany kraj może wystawić tylko jedną zawodniczkę z danej klasy, to i tak będzie to Barwińska — dodaje szczęśliwy szkoleniowiec, do którego po ostatnich mistrzostwach Polski spłynęło mnóstwo gratulacji. Dwie żeglarki MOS-u Iława trenowane przez Janusza stanęły na podium mistrzostw Polski w klasie Laser Radial. Barwińska zdobyła złoto (obroniła tytuł wywalczony rok wcześniej), a Gołebiowska wywalczyła brąz. 17 września 2017 był dla iławskiego klubu żeglarskiego dniem chwały, chyba jednym ze szczęśliwszych w historii.

Od lewej strony Magdalena Kwaśna, Agata Barwińska i Wiktoria Gołębiowska — pierwsza trójka ostatnich mistrzostw Polski, fot: Robert Hajduk / Volvo Sailing Days

Talent, praca i odpowiednie szkolenie. Dzięki tym elementom mamy aktualnie dwie iławianki na podium mistrzostw Polski seniorek.
— Trzeba tu podkreślić jedną rzecz: pozostałe zawodniczki tej klasy z naszego kraju swoje szkolenie opierają przede wszystkim na tym, co spotyka je na zgrupowaniach kadry. Tymczasem my dokładamy do tego mnóstwo jednostek treningowych, wyjazdów i startów, w swoim klubie — wyjaśnia tajemnicę iławskich sukcesów trener Wojciech Janusz.
— To jest właśnie ta różnica, ten szczegół, który później wpływa na klasyfikację końcową mistrzostw Polski. Wiktoria uczy się od Agaty, może czerpać garściami z jej wiedzy, umiejętności, doświadczenia. Z kolei Agata bardzo dużo trenuje z Marcinem Rudawskim, a więc sześciokrotnym mistrzem świata w klasie laser. To później procentuje — zauważa szkoleniowiec.

Trener zwraca uwagę na jeszcze jeden szczegół. Barwińska i Gołębiowska to rzeczywiste wychowanki klubu z Iławy.
— To także warte podkreślenia, bo w wielu innych klubach w naszym kraju obowiązuje taka polityka, że sprowadza się młodą i zdolną zawodniczkę z innego ośrodka, z innego klubu, a później na swoje potrzeby nazywa się ją "wychowanką". U nas takiej sytuacji nie ma, to iławianki które na swoje pierwsze treningi przyszły do MOS-u. I tu są do tej pory, na chwałę naszego klubu, który — jak widać po ostatnim starcie w Pucharze PZŻ — chyba całkiem nieźle radzi sobie ze szkoleniem wodniaków — dodaje trener medalistek mistrzostw Polski.

zico
m.partyga@gazetaolsztynska.pl



Agata Barwińska z trenerem Wojciechem Januszem, fot: archiwum żeglarki
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Swoj #2525635 | 176.221.*.* 25 cze 2018 21:42

    Takie śliczne dziecko kochane.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages